Wywiad z Anną Kubacką i Anetą Rzysko, organizatorkami i koordynatorkami cyklu spotkań „przyTARGaj KSIĄŻKI”, w ramach akcji Czytelnisko, przeprowadził Hubert Grupa.
Czytanie książek jest czymś zupełnie normalnym, wręcz modnym, wśród młodych ludzi, kształcących się ludzi. Wystarczy spotkać dwudziestoparoletniego człowieka i zadać mu kilka pytań: ulubiona książka, autor, gatunek. Większość zaleje nas nazwiskami twórców i nazwami wydawnictw, o jakich nie mieliśmy dotąd pojęcia. Pisząc „większość”, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie odnoszę się do ogółu społeczeństwa. Różni ludzie, różne zainteresowania. Są jednak osoby, które liczą czas w ilości przeczytanych stron.
Obok problematyki czytelnictwa, zupełnie inaczej wygląda sprawa ze zjawiskiem, które powszechnie występowało w przeszłości, a dziś nieco zanika. Chodzi o spotkania literackie, wieczory z książką. Tempo życia i liczba spraw do załatwienia, zwiększyły się drastycznie, od czasów, gdy słowo „empik” nie oznaczało miejsca zakupów, zlokalizowanego często w modnych galeriach handlowych. Postęp technologiczny to więcej możliwości spędzania wolnego czasu.
O ile nie mamy problemu, aby wcisnąć czytanie do swojego harmonogramu dnia (zwłaszcza podczas godzin szczytu, kiedy tramwaj przesuwa się po torowisku z prędkością idącego tyłem człowieka), to zorganizowanie godziny na spotkanie z książką jest dość kłopotliwe. Są jednak ludzie, którzy swoją pasją potrafią zarażać, i to ze skutkiem natychmiastowym. Zorganizować książkowy event? Po dłuższym zastanowieniu i zaplanowaniu akcji – nic trudnego. Jednak sprawić, aby na spotkanie ludzie ustawiali się w kolejkę i czekali na możliwść zapisania się na listę biorących udział w wydarzeniu – godne podziwu.
Projekt Czytelnisko pojawił się w głowach dwóch koleżanek – Anny Kubackiej i Anety Rzysko. Entuzjastki literatury, którym nie wystarczała sama lektura, postanowiły stworzyć akcję integrującą ludzi czytających. Zwłaszcza tych, którzy chętnie poznają nowe osoby, tytuły i jednocześnie chcą podzielić się swoimi doświadczeniami, zarówno jeśli chodzi o wymianę przemyśleń, jak i książek. Zostając koordynatorkami Klubu z Kawą nad Książką, projektu realizowanego przez Fundację Miasto Słów, mogły wcielić swoje pomysły w życie. Cel był jasny – sprawić, by miłośnicy książek wstali od swoich biurek, wzięli książki pod pachę i udali się w nowe miejsce poznać nieznanych dotąd ludzi. Efekt? Lepszy, niż można się było tego spodziewać.
Pierwsze spotkanie pt. „przyTARGaj KSIĄŻKI” odbyło się w połowie października w Cafe Szpilka przy ulicy Żydowskiej 28 w Poznaniu i zgromadziłoponad 70 osób, które przyniosły blisko 700 książek. Stało się to dzięki świetnej reklamie w lokalnych mediach i prężnej promocji spotkania wśród znajomych. Kolejna edycja odbyła się w listopadzie w kawiarni Sweet Surrender. Tym razem przybyło 127 osób, które przyTARGały prawie 1000 książek! Inicjatorki akcji zrozumiały, że idea znalazła odbiorców, a co za tym idzie – pojawiła się potrzeba organizowania kolejnych spotkań.
O swoim pomyśle i wdrażaniu go w rzeczywistość opowiedziały mi Anna Kubacka i Aneta Rzysko.
Hubert Grupa: Jaki jest młody polski czytelnik? Jakie są jego gust, upodobania? Czego szuka w książkach? Co decyduje o tym, że sięga po ten, a nie inny tytuł?
Anna Kubacka, Aneta Rzysko: Młody polski czytelnik jest wymagający. Wysokie wymagania dotyczą wartości merytorycznych książki, jak i jej walorów estetycznych. Młodego czytelnika nie da się już oszukać, nie uda mu się wcisnąć byle czego. Książka, która będzie napisana niechlujnie, bez obowiązujących zasad stylistycznych i językowych, zostanie szybko w młodym towarzystwie odrzucona. Podobnie jeśli książka będzie zawierała treści banalne. Dziś książkę oceniać może każdy – mamy blogi, strony internetowe, fora i szereg innych możliwości, by wyrazić swoje zdanie. Młodzi ludzie często bazują właśnie na opiniach innych osób. Ponadto – nie ma się co łudzić – książka wciąż wybierana jest dzięki atrakcyjnej okładce!
H.G.: Wasze spotkania są przykładem na to, że czytanie książek może być zajęciem aktywnym, zmuszającym do opuszczenia domu, do poznania nowych osób. Co sprawia, że ludzie uczestniczą w tych wydarzeniach? Czym jest recepta, która sprawia, że wracają na kolejne edycje i jest ich coraz więcej?
A.K., A.Rz.: Chyba to, że nikt nikogo nie zmusza do niczego. Jeśli ktoś ma ochotę uczestniczyć w akcji, to po prostu się na niej pojawi! Osoby, które w głównej mierze uczestniczą w naszych wydarzeniach, wyrosły z „przymusu” do czytania. Dziś nawet liceum można skończyć, nie mając przeczytanej ani jednej książki, gdyż nowa formuła matury nie wymaga już takiego oczytania, jak tak zwana stara matura. Staramy się, aby nasze akcje były dobrze zorganizowane. wielu starań, by wszystkie zasady ustalone w regulaminie, były spełnione. Chcemy, ażeby każdy miał czas zapoznać się z książkami, wymienić się poglądami na temat danej pozycji, polecać sobie nawzajem tytuły, autorów. To niezwykłe, że ludzie tak szybko nawiązują relację w momencie, kiedy mają wspólne zainteresowania. W tym przypadku to książka. Czytanie to zajęcie bardzo intymne, raczej uprawiane przez samotników. Staramy się pokazać, że takich jak my, jest więcej i nie należy nas postrzegać negatywnie. Mól książkowy oderwany od fotela i kapci, to przecież bardzo interesująca osoba, z którą można fantastycznie spędzić czas. Ponadto staramy się, aby uczestnicy mogli także odkryć ciekawe miejsca w Poznaniu lub też zmienili swoje dotychczasowe zdanie o znanych sobie miejscach. Najbliższa akcja zostanie przeprowadzona w CK Zamek. Teoretycznie każdy zamek zna, ale dla wielu jest on chłodny i nieprzystępny. My – wspólnie z osobami zarządzającymi Centrum – chcemy ten wizerunek zmienić. W zamku dzieje się przecież szereg niezwykle ciekawych wydarzeń, także związanych z literaturą. Jeśli dzięki naszej akcji stali bywalcy „przyTARGaj KSIĄŻKI” zainteresują się także wydarzeniami w CK Zamek –będzie to dla nas sukcesem.
H.G.: Na swojej stronie napisałyście, że Czytelnisko na razie działa jedynie na terenie Wielkopolski. Czym wielkopolski czytelnik różni się od śląskiego czy mazowieckiego? Czy Waszym zdaniem Wielkopolska wystarczająco spełnia potrzeby czytelnika aktywnego, potrzebującego spotkania z ludźmi, porozmawiania o swojej pasji, zgłębiania jej?
A. K., A. Rz.: Nie organizowałyśmy jeszcze akcji w innych miastach, więc nie możemy powiedzieć, czym rożni się czytelnik w Wielkopolsce od mieszkańca innych regionów. Na terenie Wielkopolski, a także samego Poznania, można wybierać spośród wielu wydarzeń związanych z kulturą, w tym –z literaturą. Organizuje się wiele spotkań z autorami, znawcami literatury. Wystarczy jedynie poszukać – zwiększyć swoją aktywność w tym zakresie, a nie bazować na wielkich plakatach i najbardziej nagłaśnianych wydarzeniach. Wyszłyśmy z założenia, że jeśli czegoś nam brakuje na mapie kulturalnej Poznania – po prostu zróbmy to same. I tak właśnie powstało Czytelnisko, a szczególnie „przyTARGaj KSIĄŻKI”. Nasza prywatna potrzeba stworzyła wydarzenie, które spotkało się z bardzo pozytywnym odzewem.
H.G.: Jak do Waszej akcji podchodzą media? Czy chętnie zgadzają się patronować inicjatywę? Wspierają Was w jakiś sposób? Relacjonują spotkania?
A.K., A. Rz.: Mamy bardzo duże wsparcie mediów. Zaskoczyło nas nawet, że odzew przed pierwszą akcją był tak pozytywny. Zainteresowanie jest spore do teraz, zarówno jeśli chodzi o zapowiedzi akcji, jak i relacje. Jesteśmy bardzo wdzięczne, gdyż zdajemy sobie sprawę, jaką siłą są media. Wsparcie zarówno ze strony telewizji regionalnych, jak i ekip radiowych, i prasowych, było bardzo duże , za co ogromnie dziękujemy!
H.G.: Organizacja Czytelniska to także wydatki. W jaki sposób przekonałyście sponsorów? Czym spotkanie przy książkach może przyciągnąć osoby, które mają do wyboru kino, teatr, koncert?
A.K., A.Rz.: Sponsorzy – szczególnie wydawnictwa – podeszły do akcji równie entuzjastycznie, jak media. Bardzo się cieszymy, że możemy także podczas akcji organizować konkursy, a uczestnicy mogą zdobyć nowości książkowe lub nawet egzemplarze, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego. To naprawdę motywujące do działania. Pomocni okazali się także przyjaciele. W trzy dni powstał projekt strony internetowej, dzięki zaprzyjaźnionej firmie, co pomogło nam w promocji wydarzeń. Drukarnia zgodziła się bezpłatnie wydrukować dla nas zakładki do książek i plakaty. Trzeba oczywiście wspomnieć o ogromnej pomocy ze strony właścicielek Cafe Szpilka, które uwierzyły nam na słowo, że to będzie ciekawa akcja i oddały cały ogródek do dyspozycji oraz ekipie Sweet Surrender, która wsparła nas lokalem podczas drugiej akcji udostępniając praktycznie wszystkie sale w piątkowy wieczór.
H.G.: Czytelnisko to kolejny kulturalny event na mapie Poznania. Myślicie, że ma szansę na jeszcze większą popularność niż obecnie? Czy nie obawiacie się, że Wasza inicjatywa zginie w gąszczu innych wydarzeń?
A. K., A. Rz.: Nie jest naszym celem pokonywanie innych organizatorów i innych wydarzeń. Mapa kulturalna Poznania jest niezwykle duża. Znajdzie się miejsce dla każdej ciekawej inicjatywy. A im więcej do wyboru będą mieli mieszkańcy naszego miasta i okolic, tym lepiej. To tylko będzie świadczyło o wzroście potencjału miasta!
H.G.: Sweet Surrender czy Cafe Szpilka to miejsca doskonale znane, które spełniły swoją rolę, będąc miejscami organizacji „przyTARGaj KSIĄŻKI". Co o tym zadecydowało? Jakie warunki musi spełniać miejsce, lokal, aby akcja się powiodła?
A. K., A. Rz.: Klimat i ludzie. To atmosfera tam panująca zadecydowała, że właśnie tam chciałyśmy zorganizować te akcje. Ludzie, którzy bardzo przychylnie odnosili się do naszych pomysłów i dali nam ogromny kredyt zaufania. Poniekąd stawiamy sobie również za cel wybór takich miejsc, które mają duszę, i które po prostu pasują do charakteru naszych akcji.
H.G.: Obecny rok dobiega końca. Jakie macie plany na kolejny? Czego można Wam życzyć?
A. K., A. Rz.: Planów mamy bardzo dużo. W głowie pojawiają się z dnia na dzień nowe pomysły. O wszystkim będziemy na bieżąco informować. Czego życzyć? Wielu książek, które nas zainspirują i wielu zadowolonych uczestników naszych akcji.
