Katarzyna Kończal: (R)e-Publika Kobiet w Republice Róż

Okazuje się, że do słownikowego debiutu nie trzeba wiele – odrobina kreatywności, czasu, dobrej znajomości „życia i twórczości“ autorki, szczypta talentu pisarskiego, a przede wszystkim odwaga sięgnięcia do (chciałoby się rzec: pióra) klawiatury.


W czwartkowy wieczór 26 października Salon w Różach na placu Kolegiackim zawibrował wielkopolskością, kobiecością i literackością. Te trzy pojęcia mają ze sobą wiele wspólnego – nie sposób ich jednoznacznie zdefiniować (gdzie leżą ich granice i kto je wyznacza?), skrywają w sobie zapomniane historie (kto by przypuszczał, że słynna aktorka Lilli Palmer urodziła się w Poznaniu?) oraz są mało obecne zarówno w przestrzeni miasta, jak i w przestrzeni naszej lokalnej świadomości (czy należy do sfery przypadku, że większość poznańskich ulic nosi męskie nazwiska?).
O tych i wielu innych fascynujących związkach między kobietą, literaturą i Wielkopolską opowiadały zaproszone przez dr Agnieszkę Gajewską pomysłodawczynie i współredaktorki Wielkopolskiego Słownika Pisarek – prof. dr hab. Ewa Kraskowska, Lucyna Marzec i Adrianna Kovacheva. Spotkanie miało na celu przedstawienie i promocję tego pionierskiego projektu, który narodził się w Pracowni Krytyki Feministycznej UAM w Poznaniu (http://www.pkfem.pl/) i dzięki portalowi Wikia od ponad roku jest ogólnodostępny w Internecie (www.pisarki.wikia.com). Zaproszone panie podkreślały przede wszystkim odmienność słownika od tych, z którymi obcujemy na co dzień – jest on nie tylko zakrojony na skalę lokalną, ale też całkowicie interaktywny. Każdy, kto posiada dostęp do Internetu, może szybko i łatwo stać się autorem lub autorkąsłownikowego hasła – niezależnie od wieku, wykształcenia i preferencji stylistycznych. Dlatego też – jak podkreślała koordynatorka projektu, Adrianna Kovacheva – „w tym słowniku jest dużo życia“. W praktyce oznacza to, że poza siecią haseł bardzo często zawiązują się także sieci przyjaźni między autorkami i autorami poszczególnych biogramów.
Podczas prawie dwugodzinnego spotkania każda z zaproszonych pań przedstawiła swój osobisty stosunek do Słownika, wyjaśniając przy okazji zasady jego funkcjonowania na niemal wszystkich poziomach – od merytorycznego, poprzez techniczny, a kończąc na ich własnych intymnych fascynacjach poszczególnymi pisarkami związanymi z Poznaniem (np. Jadwigą Żylińską, o której barwnym życiu i twórczości opowiadała Lucyna Marzec). Ponadto na spotkaniu obecny był przedstawiciel społeczności Wikia, który przystępnie przedstawił sposób „poruszania“ się po wirtualnym świecie Słownika i wyjaśniał związane z nim kwestie prawno-administracyjne.  
Uczestnicy i uczestniczki spotkania mieli okazję dowiedzieć się, jak zostać redaktorką lub redaktorem hasła w Wielkopolskim Słowniku Pisarek, a także, jak zostać „wielkopolską pisarką“. Okazuje się, że do słownikowego debiutu nie trzeba wiele – odrobina kreatywności, czasu, dobrej znajomości „życia i twórczości“ autorki, szczypta talentu pisarskiego, a przede wszystkim odwaga sięgnięcia do (chciałoby się rzec: pióra) klawiatury.
Ciekawym elementem spotkania było ukazanie trudności i niebezpieczeństw związanych z tego typu „inicjatywą”. Prof. Kraskowska mówiła o problemach definicyjno-semantycznych (np. związanych z niejasnym pojęciem Wielkopolski) i o otwartej strukturze Słownika, dopuszczającej w praktyce wszystko i wszystkich; dr Gajewska wspominała o problemach z dotarciem do często unikatowych źródeł oraz o kwestii autorstwa i jego granic (ponieważ kolejne osoby mogą dowolnie rozbudowywać hasła); z kolei Adrianna Kovacheva zwracała uwagę na nieuniknioną konkurencję, jaką dla Słownika stanowi wciąż bijąca rekordy popularności Wikipedia.
Dyskusja nad Słownikiem nie była tylko zabiegiem promocyjno-informującym – wszystkie poruszane podczas niej kwestie oraz ogólna koncepcja projektu przedstawiona na spotkaniu, prowadzą nieuchronnie do ogólniejszych pytań, szczególnie istotnych dla literaturoznawców – m.in. o definicję autora i autorstwa w dobie Internetu, o znaczenie regionalizmu w czasach globalizacji, o kwestię „boomu pamięci“ i tego, co nazywamy „odnawianiem znaczeń“, i wreszcie o miejsce kategorii kobiecości w (ciągle) patriarchalnej kulturze. Jak na jeden wieczór, to całkiem spory ładunek intelektualny.
Różano-salonowe spotkanie przyciągnęło liczną publiczność (nie tylko żeńską! – co niezmiernie cieszy). Można mieć tylko nadzieję, że (feministyczne) nasiona zasiane w Republice Róż wykiełkują w postaci nowych „haseł słownikowych”, czyli fascynujących portretów wielkopolskich pisarek oraz literatek związanych z naszym regionem. Bo jest o kim pisać, a właściwie klikać…