Adam Domalewski: „Przemyślenia”

Trzeci dzień tegorocznej edycji festiwalu Poznań Poetów stał pod znakiem spotkania z Adamem Zagajewskim. Krakowski poeta, którego przedstawiać nie tyle nawet nie trzeba, co nie wypada, ujął poznańską publiczność szczerością swoich refleksji i wspomnień, a także – oczywiście – poezją.

Zagajewski zwykł mówić długo i powoli, głosem bardzo podobnym do tego, jakim czyta swoje (i nie tylko swoje) wiersze. W Poznaniu rozpoczął od kilku słów na temat samej poezji. Tuż przed nim w Sali pod Zegarem Centrum Kultury „Zamek” z czytelnikami spotkała się Marie Lundquist. Poeta wrócił do jej utworów, które słyszał chwilę wcześniej i zauważył, że Szwedka „przechodzi od razu do sedna, do istoty rzeczy”. „Nie wszystko w wierszu jest bowiem poezją” – mówił Zagajewski. Niektóre miejsca, to „tkanka łączna”, choć konieczna dla owej istoty rzeczy. Dlatego można wydawać antologie ze skróconymi, „obciętymi” wierszami – żartował. Pojawiły się nawet przykłady: wiersz Walc Czesława Miłosza, który został przypomniany podczas, zakończonego niedługo przed Poznaniem Poetów Drugiego Festiwalu Czesława Miłosza w Krakowie, do którego również nawiązywał gość obu tych wydarzeń.
W ten sposób rozmowa płynnie przeszła w rejony poezji polskiej i tradycji najbliższej Zagajewskiemu. Autor „Sklepów mięsnych” nie ukrywał, że nigdy, zwłaszcza w sposób ostentacyjny, nie odżegnywał się od dokonań swoich poprzedników, gdyż zbyt wiele im zawdzięcza.
Dłużej jednak nie trwał ten powrót do literackiej przeszłości, pojawiły się natomiast wspomnienia osobiste. Poeta wydał niedawno zbiór esejów Lekka przesada. Symptomatyczny tytuł książki pochodzi, jak się dowiedzieliśmy, od ojca pisarza – prof. Tadeusza Zagajewskiego – zasłużonego polskiego inżyniera, pioniera rodzimej elektroniki, który mawiał, że „dla inżynierów poezja to jednak lekka przesada”. Zagajewski przypomniał tym samym, że nie spełnił życzenia niedawno zmarłego ojca i nie poszedł w jego ślady. Wybrał raczej sposób partycypacji w rzeczywistości, jaki cechował matkę, czyli przez słowa, dialog, w odróżnieniu od wzoru płynącego od milczącego i powściągliwego ojca. To przekorne i ironicznie określenie poezji jest jednak na swój sposób prawdziwie – kontynuował autor. „Nie sposób cały czas przebywać na poziomie przez nią wyznaczanym, nawet poeta tak nie może, bo byłby kabotynem. Poezja to w tym sensie lekka przesada” – przekonywał Zagajewski.
Z drugiej strony nobilitował możliwości i osiągnięcia tej sztuki. „Wielki wiersz, o którym marzą wszyscy poeci, to pełnia bytu” – mówił. I dodawał, że taką pełnią bytu żyjemy w ciągu dnia może pięć minut. W ustach gościa Poznania Poetów, odpowiednio okraszone przykładami, brzmiało to bardzo trafnie i sugestywnie.
Trzykrotnie podczas półtoragodzinnego spotkania sięgał poeta do swoich tomików. Proponował raczej utwory nowsze, choć zdarzyły się wyjątki. Ich tematyka była zaś bardzo różnorodna: pojawiły się wiersze o rodzicach, wiersze podróżniczo-wygnańcze, wiersze o miastach i słynne autoportrety. Wracając zaś do rozmowy, jaką prowadził ze słuchaczami, zatrzymał się w swych rozważaniach nad następującym, ciągle nierozstrzygniętym fenomenem: „w jaki sposób powstaje wiersz?”. W tym miejscu także zaproponował ciekawą koncepcję, choć daleką od prostej i łatwo aplikowalnej formuły. Mówił raczej o tym, co dzieje się wewnątrz samego poety, który czuje, że coś w nim narasta, a w pewnym momencie krystalizuje się, trochę jak kliknięcie myszką – i jest. „Nie da się inaczej” – przekonywał. Są więc w powstawanie poezji wprzęgnięte pewne niepoznawalne procesy myślowe. „Pamięć w ogóle jest podstawowym źródłem poezji, literatury” – zauważył Adam Zagajewski.
Bardzo miłe, wręcz przyjacielskie i – ze względu na przenikliwość autora – niezmiernie interesujące spotkanie zakończyła ostatnia porcja wierszy. Dopełniły one wieczór pełen przemyśleń znakomitego autora. Na koniec poeta tradycyjnie zajął się podpisywaniem licznie przyniesionych przez publiczność egzemplarzy swoich książek.

Spotkanie odbyło się 19 maja 2011 roku w Sali pod Zegarem podczas V festiwalu Poznań Poetów. Rozmowę prowadziła Anna Czabanowska-Wróbel.