Jest jeszcze przepowiednia, obietnica, jednego z najdoskonalszych tytułów, w polszczyźnie doskonale aliteracyjnego – Światłości w sierpniu.
„Data jest szalona – oto jest prawda.
A nas ogarnia szaleństwo od dat”
Jacques Derrida
Tego roku minęły już „całe generacje dni letnich” (B. Schulz, Sierpień), pełnia lata już trochę fioletowa od śliwek zapowiada dojrzałość, ale i umieranie. Sierpniowe owocowanie.
Jest jeszcze przepowiednia, obietnica, jednego z najdoskonalszych tytułów, w polszczyźnie doskonale aliteracyjnego – Światłości w sierpniu.
Więc trzeba być w tej połowie co najmniej w środku lekturowego oceanu, sypać piasek (zamiast zakładki) między strony takiego Moby Dicka, bo 1 sierpnia 1819 urodziłsię Herman Mellvile. Za kilkadziesiąt lat od tamtej daty każde„Wolał(a)bym (nie)” będzie miało cudzysłów.
4 sierpnia 1944 „Ziemia dojrzała. / Kłosy brzuch ciężki w górę unoszą […] // Ziemia owoców pełna po brzegi / kipi sytością jak wielka misa”Pokolenie brzmi jak najbardziej sierpniowo i złowieszczo. UmieraBaczyński, kilkanaście dni po nim 16 sierpnia zmarli Tadeusz Gajcy i Zdzisław Stroiński. Ociera się ta pierwsza data dziwnie o urodziny Witolda Gombrowicza – tego samego dnia (1904). Gombrowicza, z którym Baczyński nie miał wiele wspólnego, choć Ferdydurke była punktem odniesienia dla jego wczesnego, niedokończonego, groteskowego opowiadania [incp.] „Gimnazjum im. Boobalka I”.
Wolę jednak myśleć o innej zbieżności. 4 VIII 1875 zmarł również Hans Christian Andersen, którego Baczyński nie mógł nie znać; w Pioseneczce
[…]
I niedługo już – tacy maleńcy,
na łupinie z orzecha stojąc,
popłyniemy porom na opak
jak na przekór wodnym słojom.
[…]
albo w [incp.] „Niebo złote ci otworzę”:
[…]
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
[…]
5 sierpnia 1942zmarł Korczak, ale ani słowa o końcu. W lipcu 1942 zapisał, już w czasie przeszłym, w swoim pamiętniku: „Życie moje było nudne, ale ciekawe. O takie właśnie prosiłem Boga w młodości”.
Żyła ponad 90 lat, pod koniec niewidoma (skojarzenie z Homerem wskazane), ucieleśnia dojrzałość (sierpniową, owocującą).6 sierpnia 1892 urodziła się Kazimiera Iłłakowiczówna. Coraz częściej jej wiersze wychodzą z poznańskiego mieszkania (dziś muzeum) przy ul. Gajowej, a ona powraca jako pisarka nie tylko lokalna.
10 sierpnia 1991umiera Tadeusz Nowak i, zastanawiałam się, czy odnotować, ale to też znaczące, urodził się (w 1952 roku) Jerzy Pilch. Właśnie, po Nowaku nim już chyba nikt, kto tak wpisałby poezję w koło, kto nie brałby magii w nawias. Z wielu jego autoportretowych wierszy wybieram mniej oczywistą Kolędę kramarza (z tomu Kolędy stręczyciela, 1962), dedykowana poecie, któremu bliskie bywały podobne rejestry wyobraźni, Janowi Zychowi, z sierpniowym akcentem:
Pod ubogie niebo:
brzezinowy obłok wiklinowa jutrznia
wjeżdża ten kramarz
Jego wóz
z koniem u dyszla z psem w wasążku
w płachtach w szkaplerzach
dymi w brzezinie płonie w jutrzni
Wjeżdża ten kramarz
Na kołowrót
ubogie niebo zwija
Z kołowrota
rozciąga niebo malowane
w pawie w kukułki
W środku anioł
rozcina mieczem dynię
Stamtąd słońce
w drewnianych strzałach w dzidach całe
tryska po czerwień w sad plebański
I gra harmonia
Niebo krąży
a na nim pawie
Jedne pestki
z dyni rozciętej wydziobują
a inne dzidy odłamują
a jeszcze inne z dzid tych grodzą
płoty wzdłuż gnoju i gnojówek
A tu kukułki wywołują
z brzeziny deszcze brzezinowe
nad karuzelę nad te konie
wyższe o głowę od kościółka
I są już deszcze:
płowe liście
sypią na pawie i na dynię
rozciętą mieczem
tryskającą
strzałą i dzidą w sad plebański
A tu już proboszcz zasłonięty
ogonem pawim
w liściach w koronkach uniesionych
nad trzewik koźli
nad kolana
biegnie pod sadem gołębicą
nad staw sierpniowy
biegnie
W stawie chłopcy
w podbiale w skrzypie i w brzezinie
kąpią się
sucha woda
tryska na niebo
Przez sad przez deszcz przez karuzelę
nad łbami koni rozgwieżdżoną
błyskają ich pośladki brzuchy
z cyny z żelaza czernionego
Biegnie ten proboszcz
Nad nim kramarz
zwija to niebo malowane
w pawie kukułki i w anioła
14 sierpnia 1921 w Lublinie, który potem opisała, w domu przy ulicy Krakowskie Przedmieście, urodziła się Julia Hartwig. Tego dnia w 2004 roku zmarł Czesław Miłosz, autorką do przedmowy jego Wierszy wszystkich jest oczywiście Julia Hartwig, o jego utworach pisze konsekwentnie w czasie teraźniejszym. Ostatnie dwa akapity tego bardzo krótkiego szkicu są szczególne: „Poznałam go już w latach szkolnych. On sam w swoich wspomnieniach opisuje dwie początkujące poetki, które przyszły do niego ze swoimi wierszami. Była to Anna Kamieńska i ja. Po latach moja znajomość z Miłoszem przemieniła się w przyjaźń”.
15 sierpnia 1898 urodził Jan Wiktor Lesman, który pseudonim Brzechwa, zwiastujący eksplozję wyobraźni choćby w cyklu o Panu Kleksie, zawdzięcza starszemu kuzynowi, Bolesławowi Leśmianowi.
Wciąż tego dnia, kiedy indziej, gdzie indziej jabłko na kapeluszu dojrzało – w 1967 roku zmarł Rene Magritte.
Zbieżność urodzonych w odstępie dwóch lat, 17 sierpnia Papuszy, czyli Bronisławy Wajs (1908) i Jadwigi Żylińskiej (1910) potwierdza mądrość kalendarza. Pisały w drążonych przez siebie niszach, w nich są, zdaje się, wciąż czytane. Kiedy herstory nie znajduje się w opresjihistory mówią mocnym głosem, poetka romskiego pochodzenia i prozaiczka, twórczyni powieści herstorycznych. Pisanie o nich jest herstorią podniesioną do potęgi, wystarczy zajrzeć na strony Wielkopolskiego Słownika Pisarek.
25 sierpnia 1910 rodzi się (i wciąż twórczo żyje) przede wszystkim surrealistka, potemżona Max Ernsta, Dorothea Tanning na jednym z jej najbardziej znanych obrazów, Eine kleine Nachtmusik, na korytarzu obskurnego hotelu umiera monstrualny słonecznik; kończy się sierpień i w 1984 roku umiera Truman Capote. Urodzić się dokładanie tego dnia, dokładnie w tym roku – nierzeczywiste. [Przepowieść dedykowana]
26 sierpnia 1914 urodził Julio Cortazar. Toast z mate? Na pewno. I jeśli nie tym razem Maga i Oliwier (czy muszę wspominać, że idzie o parę bohaterów Gry w klasy?), to choć jedna z krótkich form, choćby z tych najkrótszych (opisujących np. zachowanie się luster na Wyspach Wielkanocnych), w których tajemnica występuje w innym stanie skupienia.
28 sierpnia 1749 rodzisię Johann Wolfgang von Goethe trochę brakuje słów (zwłaszcza w polszczyźnie), trochę trudno uwierzyć w narodziny istoty pomnikowej; z pomocą przychodzi Tadeusz Różewicz z wierszem Biedny August von Goethe, w nim „Bóg Ojciec Jupiter”, o „białych ślepych oczach Junony”.
Imiesłów przysłówkowy współczesny w tytule jednej z jego piosenek będzie może najtrafniejszy: „Odchodząc” nazywa kondycję urodzonego 29 sierpnia 1957 Grzegorza Ciechowskiego.
Blisko niego, nie tylko w kalendarzu, jest młodsza o kilkanaście lat, urodzona 30 sierpnia 1971 Kasia Nosowska, która na koncercie pt. „Pejzaż bez ciebie”, poświęconym pamięci lidera „Republiki” śpiewała Telefony.
Solo i w zespole, Ciechowski, Nosowska – muzyczna i tekściarska klasa sama dla siebie. Żyje się w rytm ich opowieści, przepowieści.
Wszystko, co w wyobraźni tych dwóch miesięcy najważniejsze zapisał już Nowak, Ludzie sierpniowi (z tomu Ziarenko trawy):
Ludzie sierpniowi: dudy, basy
na stóg jęczmienny odłożone,
siedzą na progu z kolanami
podciągniętymi pod podbródki.
W zmierzchu – podobnym przy dotyku
ręką, nozdrzami, podniebieniem
do przekrojonej nożem dyni –
chrystusikowy świat przed nimi
przepływa źróbkiem jabłkowitym
przez zakręt rzeki. Na tym źróbku
trzymając jabłko w zębach, jedzie,
nagości pełna i na oklep,
córka rejenta, generała.
A przez ich skórę nie draśniętą
Nawet przez jeden kłos jęczmienny
lipcowe miody prześwitują.
[…]
Ludzie sierpniowi: w nich niebiosa
w liściach tytoniu, kukurydzy,
w sianie skoszonym pod nów mleczny,
w jęczmiennych stogach śpią, tuż przy nich
bastela, duda pochrapują.
[…]
