Tytuł jest z Wata, ze Słowackiego. Ale też trochę z tamtej znanej kolędy.
Teraz, po ponad 100 latach może należałoby zasalutować, wtedy, kiedy rodził się 3 XII 1857, marynarski, antycypujący, okrzyk: „ahoj” mógł być na miejscu – wtedy Józef Teodor Konrad Korzeniowski, dziś Joseph Conrad.
4 XII 1875 – Rainer Maria Rilke. Rodził się (i umierał) potem wielokrotnie, np. kiedy poznał Lou Andreas-Salome, starszą o 14 lat matczyną kochankę, za jej sprawą zmienił imię z René na Rainer Maria albo kiedy po wieloletnim milczeniu, niemocy wydał na świat Elegie duinejskie –swoje największe dzieło, arcydzieło. Wcześniej napisał Maltego (1910), powieść, która zapowiadała egzystencjalizm, stworzył nowy gatunek wiersza Dinggedicht, „wiersz jak rzecz prawdziwy” – pisała o nim Katarzyna Kuczyńska-Koschany.
Zamiast wybierać spośród wszystkiego, co napisał – wiersz o czytaniu Rilkego:
Widzieli go, jak czytał Rilkego. Był młodszy
O uśmiech ledwie tkliwy, ledwie zrozpaczony;
Tak się uśmiecha kochanek, gdy powraca z godów,
A droga wiedzie
Przez poranny cmentarz.
(Jak nazwać zdumienie drobnym siewem rosy,
A może już szronu wróblołapkim tropem,
Który przebiega przez cmentarne ścieżki,
Ubiera zmarłych
W brabanckie koronki?)
Więc czytał w zdumieniu. Spod przymkniętych powiek
Spoglądał w zimę, pełzającą z wolna
Na wzgórza - wczoraj jeszcze: w płomieniach winorośli,
Na kraje - już przeszyte słodkim zimnym dreszczem.
Widzieli go, jak odkładał książkę. Kładł ją powoli,
Długo żegnał dłonią ulatujący dotyk -
Widzieli go raczej
Kładącego włosy
Ciemnej Uśpionej na pościeli złotej.
(S. Grochowiak, Widzieli go)
Nie za sprawą przypadku tego samego dnia, w 1918 roku, kilka lat przed śmiercią autora Elegii duinejskich, w Odessie rodzi się polski poeta, germanista, tłumacz literatury niemieckiej – Witold Wirpsza, najbardziej znany z przekładów Brocha i Manna, spolszczył również prozę Rilkego Ewald Tragy i jego esej August Rodin.
Pisał w tekście zatytułowanym Życiorys:
Urodziłem się w 1945. Chodziłem do szkół, dorastałem w bibliotekach, na dworcach kolejowych, w domach cudzych i mniej cudzych, w barach lepszej i gorszej kategorii, w jeszcze innych miejscach. Pływałem po rzekach, jeziorach i po wielkiej wodzie także. Udzielałem się Przygodzie – „Ziemia wolną mi była niestety”. Niekiedy umierałem i wtedy z tamtej strony życia odpowiadałem: a kuku. Wystarczy? PS. Mogę też inaczej.
6 XII 1945 urodził się Rafał Wojaczek
8 XII 1980 roku od postrzału ginie autor protest-songu i kolędy (znowu) oksymoronicznej w tytule „Happy Xmas (War Is Over)”, John Lennon.
Za jej losem mogłyby pójść słowa Rilkego: „Nigdzie nie ma świata poza wnętrzem”. Właścicielka kuferka i setek wierszy. 10 XII 1830 roku w Amherst urodziła się Emily Dickinson. Tak w liście do rodziców pisała o niej Mabel Loomis Todd, w przyszłości pierwsza wydawczyni poezji Dickinson:
Muszę wam jeszcze opowiedzieć o pewnej lokalnej osobistości. Jest nią dama, którą mieszkańcy Amherst nazywają Kobietą-Mitem. To siostra pana Dickinsona; jak się wydaje w jej osobie skumulowały się wszystkie rodzinne dziwactwa. Od piętnastu lat nie wyszyła z domu, z wyjątkiem wieczoru, kiedy przy świetle księżyca zakradła się obejrzeć nowo wybudowany kościół. Nikt z gości składających wizyty jej matce i siostrze nigdy jej nie widuje, ale od czasu do czasu, ale od czasu do czasu, niezmiernie rzadko i tolerując tylko jednego gościa na raz, Mit, która bardzo lubi dzieci, pozwala im wejść do środka, gdy chce je obdarować ciastem, cukierkami czy innymi smakołykami; częściej jednak spuszcza im te łakocie na sznurku przez okno. Ubiera się cała na biało; ludzie mówią, że to wspaniała, niezwykła umysłowość. Pisuje piękne listy, lecz nikt jej nie odwiedza. […] Nikt nie zna powodu jej izolacji, ale naturalnie ludzie podają dziesiątki przyczyn
(Cyt. za: E. Rajewska, Stanisław Barańczak – poeta i tłumacz)
Do najbardziej znanych wierszy poetki, która zrewolucjonizowała lirykę amerykańską należy ten o numerze 985, w przekładzie Stanisława Barańczaka, wystarczy za wytłumaczenie:
Skoro nie mogłam mieć Wszystkiego –
Nie dbałam o brak mniejszych Rzeczy.
Jeśli nie zaszło nic większego
Niż Rozpad Słońca – Ostateczny
Kataklizm Globu – nic nie było
Tak wielkie – abym – na wieść o tym –
Podniosła z Ciekawości Czoło
Sponad Roboty
(E. Dickinson, 100 wierszy)
Bracia Goncourt notują, że kiedy zakochał się po raz pierwszy (miał ok. 12 lat) poprosił ojca-chirurga, aby wyciął mu serce, chciał je podarować „wybrance”. Niedźwiedź z Croisset, tak się przezywał, od kiedy po powrocie z podróży na Wschód zaszył się w wiejskim domu. Pisał najczęściej nocami, fragmenty powieści ryczał (jak niedźwiedź), by sprawdzić, czy nie ma w nich utrapionych asonansów. 12 XII 1821 urodził się Gustaw Flaubert, rówieśnik Norwida. Wyobrażam sobie, że on, który żył w przekonany, że jego losem jest świadkowanie śmierciom bliskich musiał mieć dystans do tego dnia. Wyobrażam sobie, ale pewnie było inaczej, bo nigdy nie jest jak sobie wyobrażamy – pisze, poskramiająco wobec własnych domysłów, Renata Lis w Ręce Flauberta, doskonałej psychobiografii autora L'Éducation sentimentale.
13 grudnia święto św. Łucji, w Szwecji, gdzie najciemniej, to procesje ubranych na biało dziewcząt, niosących zapalone świece.
Dokładnie sto lat później, ale chyba jednak bardziej po Norwidzie, 15 XII 1921 roku rodzi się Tymoteusz Karpowicz, Wojaczek nazwał go Mistrzem Mowy Polskiej. Niech narodziny znowu będą kluczem:
tylko w tej chwili rodzisz się obciągając delikatną skórką swój puls
tylko w tej chwili ssiesz pierś matki łącząc się z mleczną drogą
tylko w tej chwili idziesz do pierwszej komunii a Bóg trzyma cię zbyt mocno
w ramionach abyś nie skręcił w bok
tylko w tej chwili zdajesz maturę wypowiadając posłuszeństwo wiedzy
tylko w tej chwili zasiewasz sie po raz pierwszy w dziewczynę no bo jaką
masz inną możliwość
tylko w tej chwili widzisz swoje ręce krzyżowane na twojej piersi przez nią
nie do zastąpienia i po śmierci
nigdy nie będzie wczoraj nigdy nie będzie jutra
jest tylko dziś ten moment w którym piszesz lub czytasz te słowa
Wróblowatość, czerń, francuszczyzna, pseudonim – 19 grudnia 1915 Edith Piaf
Zaraz najciemniejszy dzień w roku. W jednej prózek pisała: „Galatea w zamyśleniu prowadzi ciężarną przez zaśnieżone ulice. O świcie w najbledszym słońcu z uwagą przygląda się małej dziewczynce” (23 sierpnia, zmierzch). 20 XII 1970 urodziła się Katarzyna Kuczyńska-Koschany, poznańska badaczka literatury, znawczyni poezji Rainera Marii Rilkego (!) i Artura Rimbauda, i polskiej poezji co najmniej XX-wiecznej. Autorka prózek poetyckich, znakomita eseistka. Nigdy nie rozszczepiająca tych wrażliwości i uważności.
Na granicy obrazoburstwa, dzień przed narodzinami Boga, na granicy buntu. 24 XII 1926 urodziła się Maria Janion. W jubileuszowym filmie (powstawał, kiedy bohaterka kończyła 80 lat) Agnieszki Arnold Bunt Janion mówi o usensowieniu wrzucenia w świat, o swojej pracy jako likierze, pomagającym przetrzymać. Hermeneutka.Janion w mieszkaniu, w którym wśród książek z trudem udaje się wygospodarować miejsce na inne przedmioty. Jak bohater Hrabala, bohaterowie Borgesa. Nazywa się pięknie, historyczką wyobraźni.
Po wielu latach tego samego dnia – Marcin Świetlicki (1961). Dziśobchodzi 50. urodziny!Wiersz o poczęciu dziecka wiosną 1961 w Polsce, Wstęp z jego debiutanckiego tomu Zimne kraje kończy wers: „Będziemy obserwować postępy ciemności”.
I Adam Mickiewicz (1798), oczywiście. „Z niego” i Janion, i Świetlicki.
25 grudnia
Z tomiku Zielony promień Kuczyńskiej-Koschany, zamiast kolędy:
Że Boże Narodzenie, że Maryjka, która co rok dziewiczo rodzi synka, nareszcie urodzi córeczkę. Że żydowskie dzieci rodzą się w grudniu. Ruth, Tobiasz, Zuzanna. Że na pewno zbawią świat. Że świat pokłuje je boleśnie jak choinka. Że umrą i zdarzy się cud. Że porzuconego pod stodołą Mesjasza otulą bezdomne koty i śnieg. I w Chinach nikt nie zabije Mesjasza-dziewczynki. Że urosną jej piersi i brzuch, i znów urodzi Mesjasza. Że moc truchleje w pierwszej minucie każdego istnienia. I może tylko wtedy (Boże Narodzenie)
29 XII 1926 rokuzmarł Rilke, na białaczkę, o czym nigdy nie dowiedział się, chciał umierać śmiercią własną – taką, która, jak pisał, dojrzewa w człowieku całe życie, odmawiał przyjmowania środków przeciwbólowych; legenda głosi, że choroba wzięła się od ukłucia różą. Na grobie w Raron znalazło się autoepitafium:
Rose, oh reiner Widerspruch, Lust,
Niemandes Schlaf zu sein unter soviel
Lidern.
Tego samego dnia, parę lat po Rilkem, prawie rówieśnik, urodził się Witold Wojtkiewicz (1879). Pod jego obrazami, przedstawiającymi rachityczne dzieci, kukiełki (podobne trochę do późniejszych „Makowskich” figurek) można by umieścić fragmenty Elegii duinejskich: „Nie wierzcie, że los jest większy od gąszczu dzieciństwa” (Siódma Elegia)
Znaleźć się w zimowej Wenecji 31 grudnia któregoś roku, odwiedzić cmentarną wyspę San Michele. Brodski, stały bywalec miasta (zawsze zimą), pisał:
Sądzę po prostu, że woda jest obrazem czasu, i w każdy wieczór sylwestrowy, na odrobinę pogański sposób staram się znaleźć w pobliżu wody, najchętniej nad morzem lub oceanem, gdzie obserwuję wyłanianie się z niego coraz to nowych porcji poczęstunku, nowych napełnień kubka czasu.
