Katarzyna Kończal: Johanna Bade (1831-1911) – pruska diakonisa, inicjatorka trzech poznańskich szpitali

Doskonale władała językami niemieckim i polskim, uchodziła za pionierkę pielęgniarstwa; uchodziła za skromną, lecz nad wyraz odważną kobietę, której nie straszne były pertraktacje z najwyższymi dygnitarzami miasta, biskupami czy uznanymi lekarzami. Swoją wytężoną pracą i pobożnością zdziałała niemalże cuda – jako kobieta, w dodatku w XIX-wiecznym Poznaniu, garnizonowej stolicy prowincji pruskiej. Ślady jej działalności przetrwały do dziś, pamięć o niej niekoniecznie. W tym roku mija setna rocznica śmierci Johanny Bade.

 

Niech wasze światła zapłoną jeszcze jaśniej! Pokażcie światu i chorym pozbawionym radości, Kto w was żyje
i u Kogo znaleźć można pomoc. Czas jest krótki, cel jest szczytny.


Z mowy inauguracyjnej generalnego superintendenta Leopolda Schultzego podczas uroczystości poświęcenia Szpitala diakonis przy dawnej ul. Königsstrasse 4 


 
Krucha pamięć
Przeciętny poznaniak nie wie, kim była Johanna Bade, mało kto dzisiaj docenia jej zasługi dla miasta i jego mieszkańców; nie ma tablicy, która upamiętniałaby tę postać, podobnie jak żaden szpital nie nosi jej imienia. Szkoda – bo to kobieta nietuzinkowa, godna nie tylko kilku biograficznych artykułów, które w ostatnich latach pojawiły się w regionalnych czasopismach i kronikach (autorstwa prof. Marii Wojtczak), lecz zasługująca na żywą pamięć.
Jej nieobecność w zbiorowej świadomości poznaniaków skłania do refleksji nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Czy stało się tak, ponieważ była Prusaczką – czyli przedstawicielką wrogiego Polsce okupanta? A może dlatego, że tak trudno uznać nam zasługi obcych i „nie-swoich”  dla rodzimej przestrzeni? Ostatecznie mogła przyczynić się do tego także kwestia płci – fakt, że Bade była kobietą, szczególnie tutaj: w garnizonowej stolicy Provinz Posen, nie pozostawał bez znaczenia.
Życie i działalność Johanny Bade to nie tylko historia „wybitnej jednostki”. Jej dokonania pozwalają zastanowić się nad sytuacją kobiet pruskich w dawnym Poznaniu oraz szerzej: nad stosunkiem poznaniaków do innowierców, ponieważ musimy zdawać sobie sprawę, że
w dzisiejszej stolicy Wielkopolski pod koniec XIX wieku żyło tylko 50% Polaków – kolejne 20% stanowili Żydzi, a w 30% miasto zamieszkiwali Niemcy (KMP 1, s. 253).Sylwetka Bade skłania ponadto do refleksji nad społeczną rolą i znaczeniem diakonis – sióstr zakonnych, które działały co prawda bezinteresownie i z potrzeby serca, lecz jak dowodzą badacze, ich służba była często instrumentalizowana do celów polityczno-propagandowych.  
 
Powołanie
Przyszła na świat 4 czerwca 1831 roku w Poznaniu. O jej dzieciństwie wiemy niewiele – na pewno mieszkała przy dzisiejszej ulicy Ratajczaka (ówczesnej Ritterstrasse, czyli „ulicy Żołnierskiej”), choć nie ma pewności, co do numeru domu. Johanna została wychowana w duchu protestanckim, ponieważ jej rodzice byli ludźmi głęboko wierzącymi. Kształciła się jako krawcowa, jednak szybko okazało się, że jej miejsce jest gdzie indziej niż
w przędzalni czy zakładzie krawieckim. Niemal od samego początku istnienia ewangelickiego kościoła St. Petri (św. Piotra) – stojącego przy zbiegu ul. Półwiejskiej i Krysiewicza, do dziś niestety niezachowanego – Johanna aktywnie włączała się w życie parafii. Początkowo świadczyła drobne usługi krawieckie, z czasem przejmowała coraz więcej obowiązków kościelnych, by ostatecznie zamieszkać na plebani – wraz z rodziną pastora Göbela, który był aktywnym działaczem wspólnoty ewangelickiej w mieście. Właśnie w tej parafii Johanna postanowiła, że podąży za swoim wewnętrznym powołaniem i zostanie diakonisą.
W materiałach źródłowych z 1913 roku czytamy, że podczas jednego z nabożeństw „Zaczęło bić jej serce i wydała z siebie okrzyk: Herr, hier bin ich, sende mich!”, czyli: „Panie, oto jestem, poślij mnie!”.
          W 1865 roku Johanna wyjeżdża do Kaiserwerth, małej miejscowości położonej niedaleko Düsseldorfu, by tam profesjonalnie przygotować się do służby diakonicznej. Ta mało znana w Polsce funkcja ściśle sprzężona jest z kościołem ewangelickim – powstała w XIX wieku w ówczesnych Prusach i była nową formą aktywności społecznej i zawodowej dla wierzących kobiet, które mogły spełniać się teraz jako pielęgniarki i siostry środowiskowe. Do ich zadań należały m.in. opieka i pielęgnacja chorych, karmienie biednych, nawiedzanie więźniów itp. W założeniu Theodora Fliednera – inicjatora posługi diakonicznej – siostry miały tworzyć nie tylko wspólnotę wyznaniową, lecz także życiową i zawodową.
W Kaiserwerth, do którego udała się Bade, młode dziewczęta uczyły się praktycznego wymiaru diakonii oraz życia poświęconego służbie innym.
 
Z Kaiserwerth na poznańskie Zagórze  
W czasie, gdy Johanna kształciła się w dalekich Prusach, w prowincji poznańskiej coraz silniej zaczęto odczuwać potrzebę stworzenia odrębnego szpitala dla ewangelików, których z roku na rok przybywało. Postanowiono, że pierwszy ewangelicki szpital w naszym mieście zostanie zbudowany na Ostrowie Tumskim – dokładnie na Zagórzu 15 (dzisiaj: ul. Grobla). Johanna wydawała się idealną kandydatką na kierowniczkę nowej instytucji – biegle władała językami niemieckim i polskim oraz posiadała fachowe wykształcenie. Z Kaiserwerth wróciła do Poznania po półrocznym okresie nauki jesienią 1865 roku i od razu została mianowana pierwszą przełożoną poznańskich diakonis.
Na Zagórzu zamieszkała razem z drugą siostrą, Marią Schwartz – w małym skromnym pokoiku, do którego wprowadziły się 12 grudnia 1865 roku. Wigilię spędziły już razem
z podopiecznymi. Dynamika rozwoju domu na Zagórzu i działalności diakonis była niezwykła. Wystarczy spojrzeć na statystyki. W pierwszym roku funkcjonowania szpital przyjął 62 chorych – co ważne, było wśród nich 22 Polaków. Po dziesięciu latach diakonisy przyjmowały juz 366 pacjentów, z czego prawie ¼ stanowili Polacy. Także liczba sióstr rosła w szybkim tempie – po dziesięciu latach od założenia szpitala w Poznaniu było 29 diakonis, w 1890 roku 125, by w 1914 roku osiągnąć imponującą liczbę 462 sióstr (KMP 1, s. 254).
Z czasem szpital na Zagórzu stał się zbyt mały, by pomieścić wszystkich pacjentów. Johanna postanowiła zainicjować budowę nowego – tym razem znajdującego się bliżej centrum i w większym budynku. Po dziesięciu latach działalności Szpitala na Zagórzu,
w 1876 roku, diakonisy przeniosły się do nowego budynku przy ówczesnej Wallstrasse
i Königsstrasse 4 (obecnie róg ul. Libelta i Kościuszki). Nowa placówka była nie tylko zwykłym szpitalem dla chorych, lecz stanowiła duży kompleks diakoniczny – pełnił on funkcję tzw. domu macierzystego sióstr, był poza tym miejscem praktyki zawodu, a od 1908 r. otrzymał status państwowej szkoły pielęgniarskiej (KMP 1, s. 259). Z olbrzymiego
i niesamowicie reprezentatywnego gmachu pozostała dziś jedynie niewielka zabudowa gospodarcza w podwórzu przy ul. Libelta.
Codzienne zadania diakonisek nie należały do łatwych, często przypominały raczej ciężką fizyczną pracę, zdecydowanie wykraczającą poza siły młodych dziewcząt. Poznań nawiedzały nie tylko przemarsze żołnierzy idących na front, ale także powodzie i epidemie – należy pamiętać, że w okresie działalności szpitala wybuchła w Poznaniu straszliwa epidemia cholery i tyfusu. Maria Wojtczak pisze o tym niespokojnym czasie: „Na listach zmarłych sióstr, publikowanych systematycznie w różnych wydawnictwach diakonisek, widnieją nazwiska dziesiątek młodych kobiet. Średnia ich wieku to 20 lat, były wśród nich takie, które pracowały jako diakonisy w Poznaniu zaledwie kilkanaście dni” (KMP 3, s. 136). Sama Johanna Bade wspominała w rozmowach z odwiedzającymi ją przyjaciółmi: „Nie macie pojęcia, w jakim żyjemy napięciu. Dni są o wiele za krótkie, by podołać zadaniom, noce jeszcze krótsze dla tak potrzebnego siostrom spokoju. A na wyciszenie serca mamy stanowczo za mało czasu” (KMP 3, s. 136).
 
Do trzech razy sztuka
W 1909 roku, w wieku prawie 80 lat, Bade podejmuje decyzję o budowie trzeciego kompleksu szpitalnego, jeszcze większego i zdecydowanie nowocześniejszego – tym razem na terenie położonym poza ścisłym centrum, przy ul. Augusty Wiktorii (dziś: zachowany Szpital Kliniczny Akademii Medycznej przy ul. Grunwaldzkiej/Przybyszewskiego). Wieści
o budowie kolejnego szpitala rozeszły się szerokim echem – pieniądze na jego budowę zbierane były na terenie całej prowincji poznańskiej, a nawet poza jej granicami.
          Johanna nie doczekała jednak przeprowadzki do „swojego” trzeciego domu. Zmarła
w 1911 roku, na krótko przed poświęceniem budynku. W „Kalendarzu Ewangelickim”, wydawanym corocznie przez pruski kościół protestancki, ukazał się obszerny artykuł,
w którym bliscy współpracownicy i przyjaciele wspominają długoletnią przełożoną i geliebte Mutter – „ukochaną Matkę”.
          Pogrzeb Bade odbył się 4 czerwca 1911 roku i przypadł dokładnie w dzień jej 80 urodzin. Miał miejsce w samym centrum miasta, w ówczesnym kościele ewangelickim p.w. św. Piotra przy dzisiejszej ul. Fredry, a jego wymiar stał się najlepszym świadectwem znaczenia tej nader skromnej kobiety. W archiwach zachowało się zdjęcie konduktu pogrzebowego – zebrali się na nim najwyżsi duchowni, władze miasta, wojsko, siostry diakonisy oraz tłumnie przybyli pacjenci i mieszkańcy miasta.
          Ludzie, którzy znali Johannę Bade, uznawali ją za osobę „uświęconą”, wspominali jej niesamowitą pracowitość, upór, siłę – zarówno fizyczną, jak i duchową. Swoim współpracownicom stawiała wysokie, często aż za wysokie, wymagania. Mimo to była szanowana i lubiana, a nawet „popularna” (na jej 70. urodziny zjechało do Poznania 300 diakonis!). Siostry traktowały ją raczej jak matkę, nie jak srogą przełożoną. Najczęściej wspominano jej wesołą naturę, uśmiech i promieniującą radość życia. W mieście cieszyła się uznaniem i szacunkiem, poprzez świetną znajomość polskiego (co należało wówczas do rzadkości wśród Niemców) szybko zdobyła zaufanie poznaniaków.
          W tym roku minęło 100 lat od śmierci Johanny Bade – dzisiaj nie ma już nikogo, kto osobiście mógłby ją jeszcze pamiętać. Przetrwały za to solidne, pruskie mury ostatniego dzieła jej życia – szpitala przy ul. Grunwaldzkiej. Może warto oddać jej kawałek przestrzeni – nie tylko słowa.
 
***
O działalności i życiu poznańskich diakonis możemy dziś czerpać informacje
z „Ewangelickiego Kalendarza dla Prowincji Poznańskiej” (od 1874 r. pod nazwą „Ewangelicki Kalendarz Ludowy”), który ukazywał się w Poznaniu regularnie przez 80 lat (1861-1941). Można go bezpłatnie przeglądać na stronach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej pod adresem:  http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=158696&tab=3 (data dostępu: 15.09.2011) – pisany w neogotyku, więc wyzwanie raczej dla ekstremistów, ale warto tam zajrzeć, choćby dla ciekawej szaty graficznej. 
 
Katarzyna Kończal
 
Postać Johanny Bade oraz działalność poznańskich diakonisek przedstawiała kilkakrotnie Maria Wojtczak z Instytutu Filologii Germańskiej UAM.
Informacje zawarte w tekście czerpałam z następujących artykułów:  
M. Wojtczak: Poznańskie siostry diakoniski (1866 – 1945), „Kronika miasta Poznania”, nr 4/1996, s. 252- 265 [w tekście jako KMP 1].
M. Wojtczak: „Diakonissenanstalt” w Poznaniu. Od Zagórza do Königsstrasse 1865 – 1875, „Ecclesia. Studia z dziejów Wielkopolski”, t. 4 / 2009, s. 167 – 188 [cytowany jako KMP 2].
M. Wojtczak: „Czas jest krótki. Cel jest szczytny”, Johanna Bade – inicjatorka trzech poznańskich szpitali, „Kroniki miasta Poznania”, nr 1/2011  [cytowany jako KMP 3].
O historii i charakterystyce „Ewangelickiego Kalendarza Ludowego”:
M. Skalska: „Evangelischer Volkskalender”. Ewangelicki Kalendarz Ludowy w Poznaniu (1861-1941), „Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski”, t. 4/2009, s. 189-200.