Nowemu numerowi serwisu „Pro Arte Online” mogłoby patronować motto zaczerpnięte z Bohdana Zadury: „Daj mu tam, gdzie go nie ma” (którym w nie-tak-bardzo-zawoalowany sposób zachęcamy do sięgnięcia po autorski wybór wierszy poety, dokonany przez Joannę Orską, a wydany pod koniec zeszłego roku przez poznańską Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury).
„Daj mu tam, gdzie go nie ma”, czyli zagraj z konwencją (Real human being and a real hero), postaw przed rozwidleniem dróg (Drzewo życia), do-prowadź do skrajności (Innego końca nie będzie), wy-prowadź w intersemiotyczne pole (Arcytrudna miłość).
„Daj mu tam, gdzie go nie ma”, czyli w-prowadź element Inności, który wytrąci go z tożsamościowych okopów (Życie łapać na kłamstwie), odsłoń ślady zapomnianego (Radomski szlak kobiet), stawiaj przed granicami i wciąż graniczność przesuwaj (Jaki(e) gender w społeczeństwie polskim?), aż tożsamość całkowicie się zdekomponuje (Tożsamość, która uwiera, Niepowtarzalność napomknień i powtórzeń).
„Daj mu tam, gdzie go nie ma”, czyli zaglądaj pod podszewkę (Jeśli dziś umrę, to z przedawkowania Frugo), pokaż, że można wpaść na świetny pomysł i z sukcesem go zrealizować (TARGanie książkami, czyli jak wyprowadzić czytelnika w... miasto), sprowokuj do spojrzenia pod nogi (Porysuję ci podłogę!).
„Daj mu tam, gdzie go nie ma”, zagraj, do-prowadź, wy-prowadź, w-prowadź, odsłoń, stawiaj, przesuwaj, zaglądaj, pokaż, sprowokuj.

„Głośniej puka nam do drzwi dyktatura żółtych liści” – tyle z Grabaża. „Jesień już Panie a ja nie mam domu” – tyle (na razie) z Dyckiego. W dziale Trans-lat-lantyk szkic o związkach budapeszteńskiego metra z duszą węgierską – i tyle z, niekoniecznie li tylko jesiennej, melancholii poszukującej swej straty. Na więcej pozwolić sobie nie możemy. 
Ostatni już w tym jubileuszowym roku numer „Pro Arte Online” przynosi, tak się złożyło, ciekawe zestawienie sztuki wysokiej (?) i popularnej (?). Piszemy więc o kolejnym autorskim wyborze wierszy Czesława Miłosza (tym razem dokonanym przez profesora Aleksandra Fiuta), o zbiorze rozmów z Bohdanem Zadurą, o reportażach z czasów PRL, Mulat w pegeerze. Rozmawiamy z Wojciechem Kuczokiem, ale również z Krystyną Koftą (niebawem do wygrania książki z podpisami autorki, śledźcie nasz facebookowy profil), Katarzyną Enerlich i hip-hopowym producentem – Grafem CrateDiggerem. Wspominamy poznański Malta Festival, a obok tego – Open’er Festival. Recenzujemy muzykę popularną przecież, której próżno wypatrywać jednak w komercyjnych radiach.
Całość okraszamy (foto)relacją z obchodów jubileuszu piętnastolecia istnienia naszego czasopisma, które odbyły się 13 października w poznańskim Klubie Piekarnia. Gdy w 1996 roku trzy studentki filologii polskiej zakładały „Pro Arte”, nie przypuszczały zapewne, że w roku 2011 nadal będzie ono istnieć. Życzymy sobie, aby stanowiło to dobrą wróżbę na kolejne lata naszej działalności!
Aleje Bibianny przypominają tym razem postać pruskiej diakonisy, Johanny Bade, która swego czasu zrobiła dla mieszkańców Poznania (nie tylko tych pochodzenia niemieckiego) sporo dobrego, a Majka Kalendarzowa tka nici powiązań pomiędzy ludźmi listopadowymi.
Miło nam poinformować, że "Pro Arte" objęło patronat nad debiutancką powieścią Ewy Zadary, Przepis na łapanie motyli. Zachęcamy do przeczytania recenzji książki oraz zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym złapać można kilka jej egzemplarzy.
Życzymy owocnej lektury!

W sierpniu Majka Kalendarzowa przypominała nam (Przepowieści), że przeminęły już „całe generacje dni letnich” (B. Schulz, Sierpień), teraz pisze wprost o wrześniowej likwidacji tej pory roku (B. Schulz, Jesień), która wyjątkowo pogodą jakoś nie chciała rozpieścić. (Z tej może przyczyny pojawiły się ostatnio postulaty, aby przemianować nazwę minionego siódmego miesiąca na lipcopad). Jeśli więc nie rozgrzewało – a zatem także nie rozleniwiało – nas słońce, może uczyni to pierwsze, zaniechując równocześnie drugiego, kolejny numer „Pro Arte Online”.
 Numer obfity we wspomnienia: cofając się o ponad stulecie, przypominamy działalność Towarzystwa ,,Warta” oraz sylwetkę jego wieloletniej przewodniczącej, Anieli Tułodzieckiej (Aleje Bibianny). Na Strych wędrujemy tym razem po zakurzony nieco tomik eksfuturystów, Anatola Sterna i Brunona Jasieńskiego, Ziemia na lewo. Dodatkowo przedstawiamy nasze reminiscencje z występu Adama Zagajewskiego podczas tegorocznej edycji Poznania Poetów oraz z kolejnych spotkań w ramach Salonu w Różach, na których bywamy od dłuższego czasu. Prezentujemy również (foto)relację ze współorganizowanego przez „Pro Arte” w maju świetnego, wielokrotnie nagradzanego monodramu Ecce homo, którego autor i aktor, Janusz Stolarski, powiedział o Fryderyku Nietzschem, że „filozof ten nie wypisuje recept. On stawia diagnozę”.
Podobnymi słowami scharakteryzować można (i charakteryzuje się, na przykład ustami Dariusza Czai) myśl Emila Ciorana, u którego próżno szukać analgetyków na wszechobecną konstatację choroby zwanej świadomością (piszemy o tym w szkicu Rozpacz,która tańczy). Wedle tegoż samego Ciorana – nie do końca zgodziłby się z nim tutaj oszalały Nietzsche – muzyka dotyka w nas warstw tak głębokich, że nie dociera do nich nawet szaleństwo. Jak się okazuje, może ona także wygrywać (w podwójnym znaczeniu słowa) tożsamość, o czym w szkicu Jews & Jazz. Że podobną funkcję spełnia czasem także film, wiedzą ci, którzy uczestniczyli w festiwalu „Transatlantyk”. O innych społecznych wartościach kinematografii, zwłaszcza dokumentalnej, opowiada w krótkiej rozmowie dla „Pro Arte” Magdalena Janaszek.
Dział Książki należy w tym numerze do reportaży, z pewnością ważnych, z pewnością doniosłych: Białej Marii Hanny Krall oraz uhonorowanego Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego zbioru Swietłany Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Ale jest i proza, proza, jak wcześniejsze, kobiecego autorstwa i kobiecej tematyki: powieść Stacja Tajga Petry Hůlovej. Poezję – o której ojciec Adama Zagajewskiego (inżynier) mówił, że „dla inżynierów to jednak lekka przesada” – reprezentuje tym razem Grzegorz Turnau i jego płyta Fabryka klamek. „Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem”, że na domiar poczytać można recenzję historii o góralach i ceprach zanotowanych w Spiskach Wojciecha Kuczoka.
Dział Sztuka inaugurujemy intrygującymi grafikami Rafała Karcza. Korzystając z okazji, zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w konkursie plastycznym z okazji 15-lecia istnienia naszego czasopisma (szczegóły w Aktualnościach).
Dodać jeszcze można, że pozostajemy czujni i czuli na interdyscyplinarność (Nie tylko dla elit, nie tylko w muzeum), intertekstualność (Kott, Żylińska, Cioran) oraz – przede wszystkim – interpersonalność (Bez banałów, bez szaleństw). I tak, krętymi ścieżkami, dochodzimy do końca wstępniaka. Cytat w charakterze zwieńczenia: „chociaż zakręty / radość puenty” (Grzegorz Turnau).

Wraz z nadejściem wiosny rzucamy wyzwanie „ziemi jałowej” i (re)aktywujemy Serwis – mamy nową szatę graficzną, nowy zarząd, nowy skład redakcji i, co za tym idzie, nową jakość.


Dużo tych nowości, ale wiek zobowiązuje – w tym roku mija piętnasta rocznica powstania naszego pisma (jakkolwiek trudno w to uwierzyć, w istocie tak właśnie jest). Piętnastolecie istnienia Pro Arte rozpoczynamy od mocnego uderzenia i mamy nadzieję, że spodoba się Wam nasze wiosenne spojrzenie na (nie tylko literacką) rzeczywistość.
 
W nowym numerze analizujemy, krytykujemy, recenzujemy i podpatrujemy przestrzenie nieprzyzwoite – a słowo to rozumiemy podobnie jak Bułhakow, który mawiał, że „nieprzyzwoite to częstokroć tylko synonim niezwykłego”. Przyglądamy się więc nie-patetycznej przestrzeni miasta widzianej kobiecymi oczyma (Krakowski Szlak Kobiet); zachwycamy się równie niepatetycznym spojrzeniem Szczygła na zlaicyzowanych Czechów (Zrób sobie raj); dajemy się uwieś(ź?)ć w świat niby-stagnacji oglądany przez filo-bałkańskie oczy Stasiuka (Dziennik pisany później) oraz przedzieramy się przez oniryczne przestrzenie poetyckości Zadury, Wiedemanna i Kierca. Dochodzą do tego przestrzenie miłości – tej najboleśniejszej, bo rozgrywającej się między dwojgiem wybitnych intelektualistów Celanem i Bachmann (Czas serca) i tej najdziwniejszej, bo dotyczącej relacji babciano-wnuczanej (Kasika Mowka). Razem z Tomaszem Piątkiem boleśnie stąpamy po „naszej” postromantycznej mitomanii (Wąż w kaplicy), choć prawdziwym „Królem bólu”okazuje się Dukaj, oferujący nam wgląd w – co za przypadek! – 15 lat swojej fantastycznej twórczości zawartej w ośmiu science-powieściach. 
 
Dziwne to przestrzenie, bardzo dziwne. Przypominają raczej bezdroża – miłości, płci, intelektu, mistyki i metafizyki, czyli tego wszystkiego, co potocznie nazywa się życiem (lub literaturą). Jako dopełnienie polecamy lekturę dwóch wywiadów – z pisarką Sylwią Chutnik, która opowiada o klimatach miejsko-literackich oraz z artystą-fotografikiem Łukaszem Baksikiem, autorem poruszającej wystawy „Macewy codziennego użytku”, dzięki której udało mu się zajrzeć pod podszewkę kamiennej przeszłości polsko-żydowskiej.
 
Zapraszamy też do czytania (i co ważne – współtworzenia!) naszego nowego działu – „Aleje Bibianny”, w którym inicjujemy wielki projekt oswajania przestrzeni miejskiej, apelując o więcej kobiecego powietrza na ulicach naszego miasta. Zajrzyjcie też na „Strych”, gdzie tropimy ślady przedziwnego i fascynującego pierwowzoru Wokulskiego oraz koniecznie weźcie do serca „Przepowieści pierwsze” (wkrótce) – majowe liczby prawdę Wam powiedzą. Pro Arte także.