Piątek, 10 września 2010 r.
 
   
 Numery archiwalne
Jeśli chcesz być na bieżąco - zapisz się!


  4-5 (102-103) 2010   numery archiwalne
Spotkania
 2010-02-18 18:30:01
***
Paulina Pawliczak

19 listopada 2009 roku. Czwartek. Mroczny Poznań. Wilgotne powietrze osadza się na bruku i lśni odbitym światłem latarni. Jest jeszcze czas, by powłóczyć się po ulicach Starego Miasta, pójść w miejsca, gdzie nie słychać samochodów, dotknąć chropowatych ścian kamienic…

Nieuchronnie jednak zbliża się godzina zero… Ogromne wrota, miedziana klamka, próg. Pałac Działyńskich. Kręte schody prowadzą do sali z wieloma krzesłami i stołem pośrodku. Kamera, światła. Jacyś ludzie konspiracyjnie wyczekujący na korytarzu. Wszyscy szepczą. Kobiety. Stale powiększająca się grupa kobiet. Sufrażystki?! Oczekiwanie. Ludzie rozmieszczają się grupkami na sali. Ci z przodu mają założone na siebie nogi, obute w czarne pantofelki. Ręce zaplecione na kolanie. Pachną specyficznym uwielbieniem. Ci z tyłu nieco nieobecni, czujni, choć jakby znudzeni, zdystansowani. Co się stanie, gdy dojdzie do konfrontacji?

Wybija 18:00 i nie wiadomo skąd zjawiają się dwaj mężczyźni. Kamera w ruch. Czyli cała reszta to statyści? Film kryminalny? Morderstwo w Pałacu Działyńskich? Nie, to żaden film, ani też żadna zbrodnia. To Matywiecki ze Śliwińskim. Siadają przy stole. Ten drugi chwyta mikrofon, potem przekazuje go poecie. I już jest przekonanie, że nic niespodziewanego się nie wydarzy, że nikt nie rzuci pomidorem, kapustą, ani jajkiem, że żaden performance nie będzie miał miejsca.

Było o dzieciństwie, Żydach, wojnie, śmierci, wierze i pomadce. Sosnowski, Sommer i Tkaczyszyn-Dycki połączeni w trójkąt, Piotr Matywiecki połączony sam ze sobą w Zdartych okładkach. I mucha, która zapomniała o skrzydłach, i bezkarnie chodziła po białym suficie.

Komentarze :

Dodaj komentarz :
Autor : 
Treść : 
 


Zaznacz piaty :

  wyślij znajomym |   drukuj |  powrót
wspolpraca

ISSN 1689-1856
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Pro Arte Online 2004-2007 Powered by keoAdmin