2010-07-14 01:42:12
Pamięć zniekształcają sentymenty
Katarzyna Granops
,,Telefon z domu, jasne, nie ma zwolnienia z obiadu nawet na czas umierania”. Te słowa, pozornie mało istotne dla akcji nowej powieści Ingi Iwasiów, dobrze oddają jej sens. W Ku słońcu historia umierania staje się pretekstem do opowieści o życiu, trudnych wyborach i więziach, jakie tworzymy z innymi ludźmi. Oczywiście nie jest to historia jednego życia, bo losy kolejnych pokoleń splatają się i wpływają na siebie nawzajem, a wszystkie wydarzenia determinuje historia.
Powieść rozpoczyna się powrotem Magdy do rodzinnego Szczecina. Bohaterka po latach spędzonych na emigracji przyjeżdża do kraju, by opiekować się umierającą ciotką Ulą. Obie postaci znamy z poprzedniej powieści Ingi Iwasiów, Bambino, bardzo przychylnie przyjętej przez krytykę i nominowanej do wielu prestiżowych nagród – m.in. Nike, Cogito i Angelusa. Pokolenie, którego losy poznajemy w poprzedniej książce szczecińskiej pisarki, powoli znika z areny dziejów – Anna i Marysia nie żyją, życie Uli dobiega właśnie kresu, a schorowany Janek mieszka we Wrocławiu. Inga Iwasiów w Ku słońcu skupia się na przeżyciach dwóch kolejnych generacji – tej, która dorastała i przeżyła wczesną młodość w czasach PRL-u i tej, która minioną epokę pamięta jedynie z dzieciństwa. Jednakże losy wszystkich trzech pokoleń oddziałują na siebie nawzajem, bo decyzje i błędy rodziców czasem wpływają na całe życie dzieci.
Magdę i Tomka, głównych bohaterów Ku słońcu – dziś czterdziestoletnich – również poznajemy w Bambino. W dzieciństwie bliscy sobie jak brat i siostra, później pierwsi kochankowie, z czasem zostali rozdzieleni przez wyjazd Magdy (bohaterka studiowała za granicą i nie wróciła już do kraju) i odmienne style życia (za tym określeniem Tomek ukrył biseksualizm przyjaciółki, który był dla niego nie do zaakceptowania, podzielił ich bardziej niż ,,płynne w końcu granice państw i języków”). Zostali ponownie połączeni dzięki wspólnemu uczestnictwu w umieraniu Uli. Asystując przy śmierci ciotki, sami znajdują się w stanie pewnego zawieszenia pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, dzieciństwem a dojrzałością. Na czas umierania Uli wszystkie wspomnienia stają się wyjątkowo bliskie i tylko Sylwia, żona Tomka, próbuje przypomnieć parze przyjaciół o czasie, który upłynął od ich dzieciństwa. Między Tomkiem a jego małżonką staje nie tylko Magda, ale również Luiza – bohaterka zdjęcia z pornograficznego Penthouse’a, która dla pary przyjaciół była symbolem erotyzmu i pierwszych kontaktów seksualnych. Relacje coraz bardziej się komplikują, bo Ku słońcu to też opowieść o nieoczywistych związkach międzyludzkich.
Minione wydarzenia powracają w powieści również w snach. Zwłaszcza w snach Magdy; przypominają jej one o zdarzeniach, które chciałaby wyprzeć ze swojej pamięci – nagminnie widzi w nich matkę samobójczynię, spotyka się z ojcem esbekiem. Powracają smaki, dotyki i zapachy, choć ,,pamięć zapachów zniekształcają sentymenty”. Często niemal czuje dotyk matki z czasów, gdy jeszcze dawał poczucie bezpieczeństwa i nie trzeba było chować przed nią butelek z alkoholem, by wstała trzeźwa do pracy. Obrazy widziane w nocy są dla bohaterki tak ważne, że rano nie chce podnosić głowy znad poduszki i często zaciera się dla niej granica między jawą a snem.
Znajomi z przeszłości powracają w tej powieści także w IPN-owskich teczkach. Andrzej, jeden z bohaterów Ku słońcu, owładnięty jest obsesją dochodzenia, którzy z jego przyjaciół donosili na niego w czasach, gdy działał w Solidarności. Codziennie czyta ,,wielką księgę komuny, wielką księgę drugiej połowy XX wieku”, a i tak wiele faktów wciąż pozostaje dla niego zakrytych. Niejasna jest zwłaszcza postać Arka, drugiego kochanka Magdy, który przez długi czas był jedną z czołowych postaci miejscowego podziemia – bohaterem, którego Szczecin potrzebował – a po pierwszej dobie w więzieniu zaczął donosić na swoich przyjaciół. Może przez klaustrofobię (wtedy jeszcze przypadłość bez nazwy, która nie była żadnym usprawiedliwieniem), może przez chęć bycia zauważonym. Pozostał postacią niejednoznaczną w ocenie, bo w świecie Ingi Iwasiów nic nie jest jednoznaczne.
Andrzej tonie w księgach lustracyjnych, nie jest to jednakże jedyna obsesja czytelnicza, z jaką spotykamy się w tej powieści. Autorka przyznała zresztą w krótkiej wypowiedzi dla Teleekspresu, że Ku słońcu to między innymi opowieść o ,,niepohamowanym pociągu do literatury”. Miłość do książek połączyła Małgorzatę, profesorkę Uniwersytetu Szczecińskiego i Marka, jej doktoranta. Młody chłopak zakochał się w starszej od siebie kobiecie dlatego, że dostrzegł na jej twarzy ,,istnienie tropu przeszłości, zapis godzin lektury, świadectwo zbiegających się w człowieku wątków”. W tym związku obsesja literacka jest równie silna jak seksualne pożądanie. Partnerzy z zapałem prowadzą badania dotyczące osiemnastowiecznej pisarki-mistyczki, Hildegardy, które przerywa jedynie ,,seksualny maraton”. Zdarza się, że Małgorzata przechodzi ,,prosto z łóżka, z wilgotnymi udami do laboratorium Hildegardy”. Wspólna pasja łączy Marka z kochanką, a studiowanie IPN-owskiej teczki zbliża go do ojca, Andrzeja. Obsesyjne czytanie ma w tej powieści ogromny wpływ na związki między ludźmi.
Badania nad dziejami Hildegardy, osiemnastowiecznej pisarki, która być może w ogóle nie istniała, łączą się również z opisami szczecińskiego uniwersytetu. W Ku słońcu możemy odnaleźć bowiem, jak podkreśla sama autorka, ,,zalążek powieści akademickiej”. Czytelnik poznaje życie na uniwersytecie, dowiaduje się, co przeżywa wykładowczyni, gdy żaden ze studentów nie słucha jej wykładu i jak trudno jest otrzymać unijne dotacje na badania. Zaznajamiamy się też z historią narodzin ruchów feministycznych w Polsce, nowych metodologii i wpływu zmiany ustroju na ich rozwój, bo dzięki przemianom politycznym w naszym kraju, ,,można (…) było zacząć przemieszczać się między nitkami pajęczej sieci – tkanej, oczywiście, siłami pajęczyc – tworzącej nową, rewolucyjną humanistykę”.
Wątki dotyczące szczecińskiego uniwersytetu mogą prowokować pytanie, czy nie za dużo w powieści odniesień do tego środowiska, czy będzie ona w pełni zrozumiała także dla czytelnika, który nie zajmuje się literaturą zawodowo. Nie da się ukryć, że Ku słońcu jest wymagającą lekturą. Znajduje się w niej wiele odniesień do literatury, filozofii, metodologii badawczych. Dla wielu minusem powieści może być również ilość poruszonych w niej wątków. Iwasiów często odbiega od historii głównych bohaterów, by opowiedzieć o losach pozornie niewiele znaczącej, epizodycznej postaci. Jednakże w moim odczuciu powyższe zarzuty nie tylko nie stanowią wady Ku słońcu, lecz właśnie w tych cechach powieści tkwi jej fabularna oryginalność. Dla wyrobionego czytelnika z pewnością będą urozmaiceniem, dzięki któremu w szerszy sposób została przedstawiona panorama współczesnej Polski. Inga Iwasiów jest jedną z najlepszych w naszej literaturze obserwatorek otaczającej rzeczywistości i udowodniła to w swojej najnowszej powieści. Ku słońcu to przede wszystkim opowieść o życiu, o tym, jakie piętno odciska na prywatnych biografiach historia, o rozpadaniu się więzi między ludźmi. Ilość poruszanych w powieści wątków sprawia zaś, że każdy mieszkaniec naszego kraju (a zwłaszcza każda mieszkanka) może znaleźć w niej wiele odniesień do własnego życia, gdyż jest to opowieść na wskroś polska. Nie najłatwiejsza w odbiorze, bo też historia Polski nie należy do łatwych.
Na uwagę zasługuje również przemyślana i oryginalna kompozycja powieści. Wiele tajemnic, które były dla nas zakryte przez całą opowieść, znajduje swoje rozwiązania na ostatnich stronicach Ku słońcu. W biografiach epizodycznych postaci, listach nieznanych nadawców i fragmentach z ksiąg lustracyjnych. Dla czytelników historie opowiadane w powieści stają się jasne, rozszyfrowujemy zagadki przeszłości, ale dla bohaterów Ku słońcu pewne wydarzenia na zawsze pozostaną tajemnicą. Bo przecież w życiu też tak jest; nie wszystkie listy będziemy mogli przeczytać, nie uda nam się dotrzeć do wspomnień każdego człowieka. Zwłaszcza, że ludzka pamięć bywa niezwykle zawodna.
Inga Iwasiów postawiła sobie przy pisaniu tej powieści jeszcze ambitniejsze zadanie niż przy tworzeniu rewelacyjnego Bambino (i – co należy podkreślić – sprostała mu). W Ku słońcu zostało poruszonych wiele istotnych problemów z najnowszej historii Polski, odnajdujemy tu również całą galerię skomplikowanych relacji międzyludzkich, bo pisarka nigdy nie ociera się o proste schematy. Iwasiów nie boi się poruszać trudnych tematów, takich, jak poronienie, odmienności seksualne czy niejednoznaczne biografie. Trudno sobie wyobrazić poprzeczkę postawioną jeszcze wyżej. Pozostaje nam więc tylko dopingować pisarkę do napisania trzeciej części szczecińskiej trylogii.
|