|
|
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
|
Literatura
|
 |
 |
 |
2010-02-26 11:37:57
W świecie Pana P.
Katarzyna Granops
W nowym tomie wierszy Dariusza Sośnickiego nie ma nastroju niezwykłości i tajemnicy, który charakteryzował jego poprzednie książki. Świat pana P. jest porażająco dosłowny i monotonny. Jest to szara, zbiurokratyzowana kraina, rządzona przez wszechobecny pieniądz. Kraina bliska współczesnemu człowiekowi.
Dariusz Sośnicki jest wybitnym obserwatorem. Trasę pomiędzy Poznaniem a Warszawą, którą często przebywa, zawsze przemierza pociągiem. Nie jeździ samochodem, bo jak sam mówi, jest to naturalny wróg poezji, przez którego straciłby wiele okazji do przyglądania się ludziom[1]. Wyniki tych obserwacji często możemy zobaczyć w wierszach poety, jak chociażby w utworze Państwo P. i anty-Wanda. Najnowszy tom Sośnickiego jest swoistym ,,diariuszem podróżnym”, zawierającym spostrzeżenia z codziennych tras człowieka – do sklepu, do pracy czy na przystanek. Tras przebywanych pośpiesznie, bo ,,świat pędzi coraz szybciej”.
Bohaterowie tomu, pan i pani P, są typowymi przedstawicielami klasy średniej, ,,skazanymi na myślenie, rozmowę i pracę”. Starają się wykształcić dzieci, chodzą do pracy, ale nie mogą pozbyć się wrażenia, że i tak ,,najlepsi trafiają gdzie indziej”. Płacą ,,w biegu” rachunki, wciąż martwią się o to, by oszczędzać i nie mają czasu wyjechać na wakacje. Nawet płaszcza, kupionego okazyjnie z Allegro, pani P. stara się nie zniszczyć i chodzi w nim ,,tyle co do tramwaju, z tramwaju i na spacer”. Zresztą na żadne rozrywki i tak by nie było czasu i pieniędzy.
Jednakże w ich wypowiedziach widzimy pewną tęsknotę. Pan P. jawi nam się jako konformista, który w polityce jest zawsze po stronie opozycji, a w futbolu za napastnikami, ale to właśnie on wyraża żal, że kobiety w pociągu nie odpowiadają na polskie dzień dobry, zajęte swymi obcojęzycznymi kochankami. Natomiast pani P., biegnąc na pocztę zapłacić rachunki, zatrzymuje się, by przygarnąć porzucone pisklę. Współczesna rzeczywistość narzuciła bohaterom swoje tempo, lecz oni czasem przystają i marzą, by ,,świat stawał się trochę lepszy”.
W najnowszym tomie Dariusza Sośnickiego zauważa się pewną sprzeczność. Z jednej strony pan P. sprawia wrażenie ignoranta, który zamiast iść na Noc Muzeów, woli obejrzeć western, a z drugiej strony ten sam bohater cytuje Norwida z pamięci, zna dramaty Przybyszewskiego i ceni Edytę Bartosiewicz. Kim tak naprawdę jest pan P.? Wydaje się, że jego postać jest w pewien sposób dualistyczna – składa się na nią wykreowana postać przeciętnego Polaka, a równocześnie przez podmiot liryczny przemawia sam autor. Autor podchodzący z dystansem do otaczającej go rzeczywistości, wyrażający żal z powodu jej obecnej postaci. Sośnicki chłodno obserwuje świat, ironizuje, ale też wytyka jego wady. Nie stawia żadnych ocen, jednakże podsuwane przez niego obrazy same skłaniają do zastanowienia się nad współczesnym upadkiem wartości.
Państwo P. czyta się jak opowieść o małżeństwie, żyjącym w takiej samej jak my rzeczywistości. Sam Sośnicki w rozmowie z Tomaszem Fijałkowskim powiedział, że państwo P. to ,,przede wszystkim inicjał. (…) Chciałem pokazać tych dwoje, pana i panią P., od strony, która nie jest zakryta przed rodziną, sąsiadami, mieszkańcami tego samego miasta i obywatelami tego samego państwa. Jakiego państwa? Państwa P., oczywiście”[2].
Zatem tytuł również możemy rozumieć dwojako. Z jednej strony jest to statystyczne małżeństwo, zmagające się z rutyną życia, ale z drugiej należy zwrócić uwagę na fakt, iż pan i pani P. zamieszkują pewne konkretne państwo. Państwo P., jak mówi autor. Czy możemy przypuszczać, że pod tym tajemniczym zwrotem kryje się Polska? Sośnicki daje wskazówki do takiej interpretacji, pisząc w wierszu Państwo P. wracają z dalekiej podróży, że w ,,stolicach świata ścisk bywa większy i czynsze sięgają nieba, weź taki Nowy Jork albo Paryż”, co pokazuje typowo polską mentalność. Zresztą wszystkie wiersze z tego zbioru są przesiąknięte narodowym kolorytem, padają tytuły polskich książek i czasopism, widzimy sposób myślenia charakterystyczny dla naszych rodaków. Jednakże jest to przede wszystkim państwo nowoczesne, zbiurokratyzowane, zglobalizowane. ,,Papierowe państwo z papierowymi problemami[3]”, jak powiedział Jacek Gutorow. Te elementy w najnowszym tomie Sośnickiego są silniej zaznaczone niż rysy polskości. Z cech typowych dla naszego narodu najwyraźniej natomiast zostały podkreślone polskie kompleksy, od których nie możemy się uwolnić nawet w zglobalizowanym świecie.
Wbrew pozorom państwo P. nie stanowi prostej kopii współczesnego świata, nie zamyka nas w rzeczywistości, od której często pragniemy uciec. W języku Sośnickiego jest pewna magia, której mimowolnie się poddajemy. Poeta uzmysławia nam, iż pod stosami wszechobecnych papierów i rachunków kryje się niedostrzegane piękno. Dajmy ponieść się tej magii i poprowadzić jej przez Państwo P.
Dariusz Sośnicki, Państwo P., Biuro Literackie, Wrocław 2009.
[1] Sośnicki Dariusz: Państwo Pana S. Rozmowę przepr. Dariusz Foks. ,,Machina” 2009, nr 3, s. 111.
[2] http://www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=240&co=txt_2007
[3] J. Gutorow, Dariusz Sośnicki "Państwo P.”.,,Wyspa” 2009, nr 9.
|
 |
|
|
wyślij znajomym | drukuj | powrót
|
 |
|
 |
|
|
|
|
|