Piątek, 10 września 2010 r.
 
   
 Numery archiwalne
Jeśli chcesz być na bieżąco - zapisz się!


  4-5 (102-103) 2010   numery archiwalne
Muzyka
 2010-02-19 10:26:34
Kucz/Kulka-walk
Paulina Pempera
 Kucz/Kulka, co to jest? Zdecydowanie kojarzy mi się z kukułką zegarową. kukającą: ku-kuk, kuk-ku, późną wieczorową porą, czy nawet już nocą. Projekt lubianej przeze mnie okrągłości nazwiska Gaby i Konrada Kucza - krążek zatytułowany Sleepwalk – zabiera w podróż nocną, po zakamarkach wypoczywającego mózgu (wszak z medycznego punktu widzenia na tym mniej-więcej polega spanie właśnie). Wędrujemy więc, w ludzkim umyśle, po fazach snu i po marzeniach sennych… Jeszcze tylko słowo od samej Kulki - na stronie internetowej artystki czytam: „[płyta] Jest oniryczna i romantyczna, czasem trochę mroczna, czasem naiwna”.
 
 Pierwsza piosenka to Electric Sheep. Przyjemna w odbiorze. Delikatna. Kiedy Gaba śpiewa: „Sleep is coming over/ so shake it, shake it, shake it” ja odpływam. Na księżyc, polunatykować (zgodnie z tytułem wydawnictwa). Dead Yet – żywsza, wracam na ziemię, śnie o wesołym miasteczku i karuzeli. Trzeci utwór to The Clock, dowiadujemy się z niego, że jeśli otworzymy  głowę, mamy tam zegar, który mierzy, liczy każdy moment, aż nadejdzie ten końcowy… No dobrze, w oryginale tekst jest piękniejszy. Muzyka także, jest spokojniej niż przed chwilą. Got a Song to singiel promujący płytę. Kojarzy mi się z zespołem ABBA (?). Wpada w ucho, a jak już wpadnie…chce się nucić cały dzień. Słodkie lata siedemdziesiąte (choć cała płyta oscyluje wokół wcześniejszej dekady). International  Man of  Misery, utwór instrumentalny - tu się schował mrok i niepokój! Zwrot akcji, robi się ciemno i ponuro. Słychać najpierw coś jakby bicie serca (albo to stukot kół pociągu...), następnie skrzypienie podłogi i inne dziwne, dźwięki. Zupełnie jakby dobry sen zamienił się w koszmar. Kontynuuje ów nastrój Keep It Down, już że słowami, z głosem Kulki, miauczącym trochę, jak z pozytywki: ”Have a ball, you two/ But keep it down, won’t you”.  Island to siódma pozycja, niczym słoneczny poranek, po dwóch poprzednich (nocnych, pochmurnych) utworach – uspakajająca (uff, zły sen się skończył...) i powolna. Recurring opowiada o kobiecie i mężczyźnie, o zauroczeniu pomiędzy dwójką nieznajomych ludzi, w dodatku, o zauroczeniu podczas powtarzającego się snu. Bardzo romantyczny motyw. Maestro, znów instrumentalny przerywnik.  Cellulloid, jest dziwnym utworem. Latynoskie fragmenty tekstu, muzyka jak do tanga i zmysłowość. Your Drum zbliża ku końcowi płyty, jakby finał. Jest jeszcze Man of Winter, powolny, finalizujący muzyczną wycieczkę, stacja końcowa: Poranek.
 
Kucz/Kulka – kukułka - melodie miłe dla ucha i zabawne, zgrabne teksty. Całość materiału na płycie jest jednocześnie spójna i różnorodna. Ta spójność polega na powtarzającym się temacie snu, różnorodność natomiast – to jego formy: raz są to motywy radosne, za chwilę koszmarne, niespokojne. Mamy tu miejsce dla aranżacji wokalnych Gaby Kulki oraz  muzycznego kunsztu Konrada Kucza z  Bogdanem Kondrackim, który także miał czynny udział w powstawaniu krążka. Nie mogę się nachwalić, ale cóż poradzić? Tak, jestem entuzjastką Pani Kulki, która działa na polską scenę muzyczną lepiej niż funkcja „odśwież” na strony internetowe. Cały czas robi na mnie pozytywne wrażenie: swoją naturalnością i - co tu dużo ukrywać – talentem. Rewelacyjna na żywo, rewelacyjna na płycie. Czuje dumę, słuchając tak dobrej, polskiej muzyki.

Komentarze :

Dodaj komentarz :
Autor : 
Treść : 
 


Zaznacz czwarty :

  wyślij znajomym |   drukuj |  powrót
wspolpraca

ISSN 1689-1856
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Pro Arte Online 2004-2007 Powered by keoAdmin