|
|
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
|
Kino
|
 |
 |
 |
2010-07-14 00:57:21
Gdy prawda okazuje się kłamstwem
Andrzej Marzec
When the truth is found to be lies, You know the joy within you dies... Jefferson Airplane „Somebody to love”
Poważny człowiek (A Serious Man) braci Coen to bez wątpienia jedno z najlepszych filmowych dzieł w ich długoletniej karierze. Powstał film aksamitnie mroczny, który podobnie jak Barton Fink (1991) budzi przyjemne dreszcze niepokoju, a także przyprawia widzów o słodko-kwaśny uśmieszek. Porównywalną atmosferę niesamowitości i walkę z bezsilnością, jaką prowadzi główny bohater mogliśmy zobaczyć chociażby w Fargo (1996) oraz To nie jest kraj dla starych ludzi (2007). Kolejny już raz spotykamy się z ciemną stroną kinematografii braci Coen, tym razem nie tylko przedstawioną z właściwym im czarnym humorem, lecz również z dużą dawką wysublimowanych intelektualnych aluzji, które prowokują do wielu niejednoznacznych przemyśleń.
Jednym z wytrychów interpretacyjnych służących do lepszego zrozumienia tego skomplikowanego obrazu są zagadnienia pochodzące z mechaniki kwantowej. Wspominana w filmie zasada nieoznaczoności Wernera Heisenberga, głosząca, iż tak naprawdę nigdy nie wiemy do końca, co się dzieje, czy też eksperyment myślowy zwany kotem Schrödingera. Naukowiec wyobraził sobie, że zamyka w pojemniku kota z radioaktywną cząsteczką, której rozpad aktywuje trujący gaz. Szanse na to, iż po otwarciu pojemnika znajdziemy żywe zwierzę wynosi 50%, natomiast tak długo jak pudełko pozostaje zamknięte kot może być jednocześnie żywy i martwy. Nasz pupil znajduje się wówczas w superpozycji, co oznacza, że występuje jednocześnie w obydwu wykluczających się stanach, podobnie jak foton będący w tym samym czasie zarówno cząsteczką jak i falą (dualizm korpuskularno-falowy).
Ten naukowy eksperyment zostaje przepisany za pomocą filmowego języka i pojawia się w postaci żydowskiej opowieści o dybuku (złym duchu posługującym się ciałem zmarłego), a tą jako krótką etiudę możemy obejrzeć na samym początku Poważnego człowieka. Małżeństwo odwiedza wieczorową porą rabin, który według żony zmarł na tyfus kilka lat temu, natomiast mąż zdaje się ufać bardziej swoim oczom niż jej wątpliwościom. Mimo iż kobieta wbija podejrzanemu nóż w klatkę piersiową do samego końca nic nie jest jasne – rabin jest jednocześnie żywy i martwy. To dziwne, wręcz niesamowite poczucie nierozstrzygalności towarzyszyć nam będzie właściwie bez przerwy w trakcie oglądania filmu.
Połączenie naukowych opisów rzeczywistości z mądrościami rabinistycznymi, które wspólnie okazują się mówić jednym głosem to dosyć oryginalny i nowatorski zabieg. Jednak na tym nie kończy się reżyserska pomysłowość braci, gdyż motywem przewodnim Poważnego człowieka są utwory grupy grającej psychodeliczny rock przełomu lat 60/70 Jefferson Airplane z płyty Surrealistic pillow. To właśnie słowa jednej z ich najbardziej znanych piosenek Somebody to love wypowiada pod koniec filmu Marshak jeden z najbardziej światłych i najstarszych rabinów: gdy prawda okazuje się być kłamstwami, radość wewnątrz ciebie umiera. Gdy okazuje się, że nie ma jednej opowieści (prawda), lecz jest ich wiele na jeden temat (kłamstwa), tym samym znika radość związana z utratą pewności. Zatem tytułowy poważny (serious) człowiek to taki, który odróżnia prawdę od fałszu, a spośród wielu narracji wybiera tylko jedną, ta natomiast umożliwia mu sprawne działanie.
Jeśli znamy już wszystkie trzy główne wątki interpretacyjne splecione przez Coenów w doskonałą całość, możemy zająć się samym filmem, którego akcja dzieje się w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 60-tych. Główny bohater Lawrence Gopnik, nauczyciel fizyki, przedstawiony został w taki sposób, iż swym stylem bycia do złudzenia przypomina kota Schrödingera czy też dybuka z żydowskich opowieści. Jest jednocześnie żywy i martwy, aktywny i bierny, szczęśliwy i pogrążony w rozpaczy. Uczestniczy w wypadku, jednak w tym samym czasie ginie zamiast niego ktoś inny. Zajmujący się nim lekarz, raz stwierdza, że jest zdrów jak ryba, z kolei później ma co do tego poważne wątpliwości. Lawrence raczej wstrzymuje się za wszelką cenę od radykalnych działań, jednak swoją biernością wywołuje szereg burzliwych wydarzeń. Właściwie paradoksalnie większość zdarzeń w jego życiu ma przyczynę w tym, że niczego nie zrobił.
Również całe jego otoczenie przesycone jest surrealistyczną ambiwalencją, rodem z hippisowskich narkotycznych iluzji, naukowych teorii dotyczących mechaniki kwantowej czy też żydowskich legend. Student Gopnika oblewa egzamin, a jednocześnie udaje mu się go zdać przy pomocy przedziwnej (nie)istniejącej łapówki (pieniądze są, lecz nikt ich nie zostawił i nikt nie chce ich przyjąć). Lawrence balansuje przez cały czas pomiędzy nieporadną śmiesznością, ocierającą się wręcz o groteskę a niewyobrażalną tragedią, katastrofą gotową zrujnować jego całe życie. Rozwodzi się z żoną, przeżywa małżeński kryzys, lecz chwilę po tym zamieszaniu okazuje się, że wcale tego nie czyni i wiedzie szczęśliwe życie ciesząc się postępami syna. Nigdy nie dowiemy się czy żona zdradziła go, czy też wcale tego nie zrobiła – są to sytuacje równie prawdopodobne. Córka nieustannie wychodzi z domu, ale nie może tego zrobić, gdyż wciąż widzimy jedynie jak pochłaniają ją dramatyczne przygotowania do wyjścia. Z kolei uroczystość bar micwa syna wydaje się być wielkim sukcesem młodego chłopca, jednak równocześnie ociera się o totalną porażkę.
Wreszcie rabini z racji swego urzędu posiadają niesamowitą wprost wiedzę, pomimo tego nie są w stanie w żaden sposób pomóc Gopnikowi i udzielić mu jednoznacznej wskazówki, w jaki sposób ma działać. Wiedzieć wszystko jednocześnie nie wiedząc nic to kolejny paradoks braci Coen, z którym mierzymy się oglądając Poważnego człowieka. Ciekawą postacią w tym kontekście jest również brat Lawrenca Arthur, który zdaje się być matematycznym geniuszem, a jednocześnie jest najbardziej nieporadny i podobnie jak małe dziecko wymaga nieustannej opieki. Pracuje nad mentaculus mapą prawdopodobieństwa wszechświata, a jest ona tak skomplikowana, że zupełnie nieczytelna – nie wiemy czy jest dziełem szaleńca, czy też nieprzeciętnego umysłu. Wszystko co widzimy w filmie zaprzecza zdrowemu rozsądkowi dlatego, gdyż w tym świecie tak i nie są w jednym momencie równie możliwe, współistnieją ze sobą.
Lawrence pozostaje w stanie permanentnej ambiwalencji, a reżyserzy wciąż mnożą i podtrzymują sprzeczne wersje wydarzeń. Jesteśmy nieustannie konfrontowani z sytuacjami, w których nie udaje się znaleźć jednej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, gdyż zawsze możliwe są dwie równie prawdopodobne. Symbolem opóźniania dojścia do rozstrzygnięcia zagadki, zwlekania z położeniem kresu dwuznaczności jest wujek Arthur, nieustannie przebywający zamknięty w łazience (tak jak kot Schrödingera w pudełku), co skutecznie uniemożliwia innym dostanie się do niej. Po prostu nie sposób go stamtąd wyciągnąć, a gdy córka Lawrenca zniecierpliwiona puka do niego co jakiś czas, wujek wciąż powtarza swoje: za chwilę wychodzę. Co oznacza, że pomimo obietnicy odpowiedzi na pytania, jakie niesie ze sobą film, w zasadzie nigdy jej nie otrzymamy.
Podobnie jak główny bohater spotyka się z rabinami (chasing white rabbi-t), starając się z ich pomocą odnaleźć sens dziwnych wydarzeń, tak samo widz szuka rozwiązania zagadki, próbując wyzwolić się za wszelką cenę z niewygodnej wieloznaczności. Poważny człowiek pozostanie na zawsze obrazem zarówno udanym jak i chybionym – w tym właśnie tkwi jego wielkość. Będąc już po seansie stwierdzamy, iż film skończył się tylko pozornie, gdyż wciąż nas nurtuje, a jego projekcja odbywa się nadal w naszych myślach. Nie potrafimy sobie z nim poradzić, nie wiedząc dokładnie, co bracia Coen chcieli nam przez to powiedzieć. Wprowadzając widzów w stan permanentnej dezorientacji ani przez chwile nie mają zamiaru ich wyprowadzić z tej misternie utkanej kinematograficznej niejednoznaczności.
Możemy oczywiście skorzystać ze wskazówki, jaką oferuje Gopnikowi rabin Nachtner: te pytania, które cię dręczą są jak ból zęba, czujesz go przez jakiś czas, a potem znika… Jeśli zastosujemy się do tej rady i zdołamy zapomnieć o tych wszystkich paradoksalnych wydarzeniach, przemykających nam przed oczami, będziemy mogli zostać wpisani w poczet poważnych, rozsądnych ludzi. Jednak potrafimy spoglądać na świat inaczej, mniej jednoznacznie. Ostatnia scena ukazuje syna Lawrenca, wpatrującego się w tornado, które tworzy się przed nim i rośnie w siłę. Wobec takiego żywiołu, rosnącego przed nami ogromu trudno stwierdzić, czy jest się jeszcze żywym, czy też już martwym. Jeżeli w ten sposób właśnie potraktuje się rzeczywistość, jako nieokrzesany, potężny zbiór elementów nie będziemy w stanie wyrokować o nim dobitnie i z niewzruszoną pewnością.
Coenowie swym filmem Poważny człowiek przedstawiają nam inną niż dotychczas znaną wizję podmiotu, a ten nie jest już wszechmogącym, indywidualnym, sprawcą, świadomym swoich zamiarów i doskonale kontrolującym swe czyny. Reżyserzy ukazują człowieka jako tego, który raczej podlega zdarzeniom wokół niego, przez co nie jest on wcale kreatorem wydarzeń, kowalem własnego losu, a jego odpowiedzialność okazuje się być znikoma. Ja nic nie zrobiłem, my niczego nie zrobiliśmy. Te słowa często pojawiają się w filmie, oznaczając, że człowiek nie znajduje się już w centrum wypadków, ani nie może być uznany za ich sprawcę, lecz staje się epifenomenem, czymś towarzyszącym im. Tak należy interpretować motto, pojawiające się na początku filmu: ze skromnością przyjmuj wszystko, co ci się przytrafia. Nie można już dłużej opisywać człowieka w kategoriach aktywnego bądź pasywnego, żywego lub martwego, gdyż przestał być spójną, decydującą o swych losach jednostką, lecz stał się siecią możliwości. Ten przewrót w myśleniu prezentują bracia Coen, łącząc ze sobą w iście postmodernistycznym stylu elementy religii, mechaniki kwantowej oraz rockowych przebojów lat 60-tych.
|
 |
|
|
wyślij znajomym | drukuj | powrót
|
 |
|
 |
|
|
|
|
|