2004-07-15 22:03:11
List do wciąż dyrektora
Michał Prochownik
Przyjdziemy po Pana dzisiaj, będziemy po Pana rzeczy, bo już się nie należą. Proszę się mieć na baczności, proszę nie być zdziwionym. Tak się musiało stać, więc proszę nie być zdziwionym. Wejdziemy i zabierzemy Pana służbowy laptop. Proszę go przygotować, odpiąć zabezpieczenie, skasować wszystkie pliki, które nie mają związku: katalog win smakosza, tapety z cygarami i zdjęcia Pana żony, które za dużo zajmują miejsca. Był Pan w tej sprawie w IT i chciał powiększyć dysk twardy, ale się nie udało, więc chciał wymiany na nowy. Już teraz wie Pan, dlaczego tak się to ślimaczyło.
Proszę poskromić emocje i nie okazywać strachu. Zachowywać się zimno i godnie; spokojnie jak pożerany żuk na discovery channel, który Pan zaabonował w pakiecie Gold Prestige. Odbierzemy przy asystentce kluczyki od samochodu. Proszę postarać się o to, aby nie robić scen. Lepiej więć wcześniej odpiąć breloczek w kształcie kaczuszki, kupiony przez siostrzenicę w rocznicę Pana ślubu, a tymi kluczykami otworzyć auto, oczyścić z tych wszystkich Świętych Krzysztofów, zapachów w buteleczce na kratce klimatyzacji, którą Pan zawsze włączał na grzanie lub chłodzenie, bo się Pan przyzwyczaił. Tak, wiemy to, wiemy. Na słowa trzeba uważać. Na ludzi trzeba uważać, bo oni też chcą mieć samochód. Może być używany.
Oni nim teraz pojadą na kolorowe zakupy; już dokładnie czytają fachowe czasopisma, już mają okulary do jazdy nocnej i dziennej i już glansują buty do naciskania gazu. Już siebie widzą w krawacie, jak go poluzowują, mknąc wstęgą szos, z tej ważnej delegacji, z tych nowych obowiązków, z tych nowych gabinetów, z tych nowych uścisków dłoni, nowych wind i muzyki, którą im będą w nich grali. Dokładnie jak Pan wtedy. Każdy ma prawo do wspomnień, do pracy na wspomnienia, jak wyglądała żona, zadowolona, wzruszona, dumna i wstawiona. A oni nie mają żon, bo czasy są inne proszę Pana i proszę nie mieć wrażenia, nie mieć myśli bez sensu, że skoro nie te wspomnienia, nie takie jak pańskie, lecz inne, to niby płytsze, nieważne i na ten nowy samochód, niezasługujące.
Pisze Pan do centrali. My znamy Pana listy. Każdy je wtedy pisze, każdy je pisze tak samo, że jak to przecież być może, że czemu o mnie beze mnie, że przecież ja mogę inaczej, że przecież było w porządku - nagrody, medale i premie, uściski dłoni, pochwały nie były przecież iluzją, za nic się nie należały, tak długo Pan w nie nie wierzył. Nie trzeba wierzyć teraz. Choć niech Pan wierzy w cokolwiek, nas to mało obchodzi, lecz niech Pan nigdzie nie dzwoni, bo obcinamy koszty bezsensownych działań.
Przyjdziemy po Pana dzisiaj, będzie impreza i kwiaty. Proszę nie być zdziwionym. Torcik z cukierni i szampan i Pańska flaszka pod stołem, bo przecież człowiek honoru zawsze ma flaszkę pod stołem - gwarancję godnego odejścia z dobrego stanowiska. Niech się Pan spoufala, niech się Pan im przymila, niech mówią, że nie zapomną, że już nie będzie tak fajnie. Oni już dawno wiedzą, lecz tacy są mili prawda? Jak Pana już nie będzie, wrócą do obowiązków, wrócą do obowiązków, wrócą do obowiązków.
|